Hobbiton – geniusz Tolkiena i Jacksona

NZ_Hobbiton

Wyobraźcie sobie teraz sytuację: parkujecie swoim auto-domkiem na parkingu, gdzie wita Was uśmiechnięta i kochająca to, co robi, ekipa. Praca tam, bycie przewodnikiem w jednym z najsłynniejszych miejsc na ziemi, muszą być fascynujące. Jeden z przewodników o imieniu Dom mówi nam, że dziś będzie nam towarzyszył. Jest Amerykaninem, ale przyjechał do Nowej Zelandii pracować i zwiedzać. Jest szczęśliwy, że może być w tym miejscu, Hobbiton to spełnienie jego marzeń.

Czas rozpocząć przygodę 🙂

Wsiadacie za nim do busa barwy butelkowej zieleni, który jest portalem do raju – ma Was zawieźć prosto w serce Shire. Podczas jazdy widzicie za oknami, po których spływają ciężkie krople deszczu, przepiękne zielone tereny, o których w międzyczasie opowiada Wam sam Peter Jackson, uśmiechając się do Was z ekranu, i właściciel ziemi, Russell Aleksander. Jedziecie po szutrowej drodze, a na horyzoncie nic, tylko zieleń, piękna soczysta dzięki nawodnieniu. Taka pogoda nam się wbrew pozorom przydała. Dom powiedział, że deszcze są tu bardzo częstym zjawiskiem. Z daleka widać już Shire, a z głośników autobusu wydobyła się muzyka, która towarzyszyła scenie wjazdu Gandalfa do Shire, wyświetlonej na ekranie. Co się dzieje w Waszych głowach?

Hobbiton mapa
Zabraliśmy ze sobą papierową mapkę, by móc przygotować się na to, co ujrzymy <3.

Po wyjściu z autobusu wręczono nam duże ciemnozielone parasole. Powitała nas tabliczka Hobbitonu, serce skakało z radości. Łzy wzruszenia pojawiły się, gdy przeszliśmy wąską ścieżyną przez krzaczki i znaleźliśmy się… tam. Widok domków zaparł nam dech w piersiach. Na szczęście przewodnicy wiedzą, jak okiełznać zapał swoich wycieczkowców, bo podejrzewamy, że zatraciliby się w tym miejscu i nie wiedzieliby jak zwiedzać, od czego zacząć. Z Domem zaczęliśmy zwiedzanie od małego placyku to miejsce z tak potężną dawką ciekawostek to było dla nas ogromne spełnienie.

Hobbiton wejscie
Zaczyna się…
Hobbiton
Nasz przewodnik
Hobbiton

Jak powstał Hobbiton?

Zatrzymajmy się na chwilę przy jednym z domków i zastanówmy się nad historią Hobbitonu. Miejsc na Hobbiton Peter Jackson miał w głowie wiele, ale wciąż brakowało mu czegoś do pełni szczęścia. Kontynuował więc poszukiwania miejsca z duszą, klimatem, przepiękną zielenią, sielankowego zagajnika. Lecąc w 1998 roku nad Matamata (na północnej wyspie Nowej Zelandii w sercu regionu Waikato), zauważył ogromne połacie terenu należącego do rodziny Alexandrów. Upragnione miejsce, miłość od pierwszego wejrzenia, wszystkie myśli jak jedna strzała wycelowane zostały w farmę. 1250 akrów, pasące się owieczki, świat niedotknięty jeszcze cywilizacyjną ręką. I stało się. Hobbici znaleźli dom! A Peter Jackson zostawił za sobą XX wiek i zanurzył się w fantastycznej bajce. Zobaczcie, jak to wygląda!

Hobbiton
Hobbiton

Budowa Hobbitonu zaczęła się na 9 miesięcy przed rozpoczęciem kręcenia Trylogii. Do pomocy ekipie filmowej przybyła nowozelandzka armia, która dostarczyła potrzebny sprzęt, wyżłobiła drogi, by filmowcy i aktorzy mogli w ogóle tam dotrzeć, a także osuszyła bagno, w miejsce którego znalazła się owa słynna łąka, na której Bilbo zorganizował swoją przyjęcie urodzinowe. W tym miejscu ciekawostka: armia nowozelandzka w zamian za pomoc wcieliła się w armię orków oblegającą Minas Tirith w „Powrocie Króla”. Filmowanie w Shire trwało do 3 miesięcy.

Hobbiton
Kojarzycie ten baldachim? 😉

Pierwszy Hobbiton miał wybudowanych 39 domków. Po próbie rozbiórki pozostało 17 fasad. Gdy świat fanów Tolkiena dowiedział się o Hobbitonie, w głowie właścicieli ziemi narodził się pomysł na biznes. Negocjacje o podziale zysków trwały długo, bo do pół roku i skończył się powodzeniem, bo wycieczki z przewodnikiem rozpoczęły się w 2002 roku.

Na planie Hobbita

W 2009 roku Peter Jackson powrócił do Hobbitonu podczas kręcenia trylogii „Hobbita” i pozostawił po sobie piękny plan filmowy, który zobaczycie dzisiaj. 44 zrekonstruowanych domków Hobbitów, w tym samym fantastycznym wydaniu, co w filmach. W większości są to fasady, a całość ujęć z wnętrza domu Bilbo powstała w studio w Wellington. W Hobbitonie spotykaliśmy różne rodzaje domków: większe (z udziałem których kręcono sceny Hobbitów) i mniejsze (gdzie zrealizowano ujęcia z Gandalfem). Celem było odwzorowanie proporcji ludzi i niziołków. Trylogia Hobbita została nakręcona w Shire szybciej niż Władca Pierścieni – 12 dni.

W szczególnej części farmy wspaniała sosna góruje nad pobliskim jeziorem w sąsiedztwie wznoszącego się wzgórza. Jest to słynne drzewo, które wystąpiło podczas urodzin Bilba. Jest to oczywiście żywe drzewo. A jeśli o drzewach mowa, to przecudny dąb, który wystawia swoje liście na wiatr nad domem Bilba jest… sztuczne. Kiedyś było prawdziwe o tyle, że przywieziono z Matamata ścięty dąb i posadzono jego pień w miejsce obecnego, natomiast liście były sztuczne i co naigorsze zostały wyprodukowne w Wietnamie i ręcznie do drzewa doczepione.

Po jakimś czasie ścięty dąb niestety zaczął próchnieć i na dobre zastąpiono go sztucznym. Peter Jackson „cierpi na perfekcjonizm”, który w przypadku drzewa objawił się tym, że nie podobał mu się odcień zieleni liści w związku z czym przemalowano je. I jak każda gwiazda ma swoje pięć minut na scenie, tak i wielki dąb miał, co prawda 5 sekund w filmie, ale miał i dzięki temu każdemu rzuca się w oczy ;).

Hobbiton
Słynna sosna.
Hobbiton Bag End
Przecudny dom Bagginsów i sztuczny dąb.

Troska o najmniejsze szczegóły

Gdy odeszliśmy od domku Baginnsów i kierowaliśmy się w dół wioski, co rusz nasz wzrok przykuwały cudownie wykonane detale, jak owoce, przyprawy, podpisy na malutkich tabliczkach, mąka, chleby, sery, drabinki, przyrządy metalowe itp., miało się wrażenie, że zza rogu lub z domku wyjdzie lada moment jakiś niziołek. Wioska tętniła życiem pomimo że wszystkie rekwizyty, prócz suszących się ubrań, były sztuczne. Wykonane zostały przez firmę Weta Workshop, z którą Jackson współpracuje od początku swojej kariery. Ale spójrzcie tylko na te cuda. Są tak słodkie, że nie można im się oprzeć i trzeba przystanąć na chwilkę.

Na dole niedaleko od domu Baginnsów mieliśmy okazję zobaczyć Dom Sama. Czy wiedzieliście, że dziewczynka, która w filmie pojawia się na końcu Trylogii i gra jego córkę, jest prawdziwą córką tego aktora? 🙂

Hobbiton
Dom Sama.

Karczma Green Dragon

Idąc dalej, kierując się drogowskazem, widzimy kamienny most na horyzoncie i scenę z filmu. To tu Frodo i Gandalf przejeżdżają przez niego. Wszystko jest tak żywe, każda myśl. Tuż za mostem stoi tartak, a obok wisi wypisane menu karczmy Pod Zielonym Smokiem, do której prowadzi nas Don. Jeszcze nieco dalej wielka beczka, z którą wszyscy robią sobie zdjęcia. Otoczona przepięknymi wierzbami została otwarta w 2012 roku i odwiedziny tam są miłym finałem przygody. W filmie była miejscem spotkań wszystkich mieszkańców Shire, którzy zbierali się w ciepłym otoczeniu baru, aby rozmawiać o wydarzeniach dnia.

Hobbiton
Drogowskazy równie bajkowe i cudne.
Hobbiton
Menu, które serwuje karczma Pod Zielonym Smokiem.
Hobbiton
Wielka beczka z piwskiem ;).
Hobbiton
Most, którym jechali Frodo i Gandalf.
Hobbiton Green Dragon
Green Dragon
Hobbiton Green Dragon
Green Dragon

Odwiedzający mogą odsapnąć przy orzeźwiającym napoju – w cenie wycieczki oferowane jest imbirowe piwo bezalkoholowe (pisząc to, Pati ma łzy w oczach, bo miejsce to jest tak wzruszające). Nad barem króluje wyrzeźbiony smok, którego wykonanie Jackson zlecił maoryskiemu rzeźbiarzowi. Niezależnie od tego, czy cieszyliśmy się czasem spędzonym tam w wygodnym fotelu przy ryczącym ogniu w cudownej izbie, czy w ogródku z widokiem na czarującą wioskę, karczma to miejsce, którego nigdy nie zapomnimy! Można tam urządzić imprezę, a jeśli ktoś jest fanatycznym wielbicielem twórczości Tolkiena – także przyjęcie weselne. No to co, wchodzimy do środka? 🙂

Hobbiton Green Dragon
To było pierwsze, co ujrzeliśmy. Przy okazji miły Pan zaprosił Pati do wspólnego zdjęcia <3.
Hobbiton Green Dragon
Cieplutko było
Hobbiton Green Dragon
Cudne drewniane wnętrze. Zobaczcie te fantastyczne łuki i wykończenia.
Hobbiton Green Dragon
Zaciszny kącik z podusiami.
Hobbiton Green Dragon
Bar i słynna rzeźba Smoka oraz Piłkoś zamawiający przekąski.
 Green Dragon
Wypiliśmy smakowe piwko imbirowe (bezalkoholowe).
Hobbiton mapa
Mogliśmy podziwiać także przepiękną mapę w dużym formacie wiszącą na jednej ze ścian.
Hobbiton
Widok na karczmę z uliczki pod domem Bagginsów.

Ciekawostki

Wiedzieliście, że Międzynarodowy Dzień Hobbita jest 22 września i z tej okazji w Hobbitonie odbywa się największą impreza roku, z okazji urodzin Bilba (ur. 22 września 2890 roku Trzeciej Ery) i Froda Bagginsów (ur. 22 września 2968 roku Trzeciej Ery)? Hobbiton z tej okazji organizuje rokrocznie swoją największą imprezę.

Postać Gandalfa jest inspirowana postacią Ducha Gór Rübezahla (lub Karkonosza lub Liczyrzepy – nazw do wyboru do koloru). Jednak Tolkien na obrazie Josefa Madlenera Der Berggeist ujrzał nie demona, za jakiego początkowo uważano Ducha Gór, lecz samotnego, tajemniczego mędrca przemierzającego góry – taki romantyczny wizerunek Duch Gór zyskał w XIX wieku.

Hobbiton
Nasz mały wymarzony dom.

Sklep z pamiątkami

Po powrocie na parking zajrzeliśmy jeszcze do sklepiku z pamiątkami. Trafiliśmy na nasz ulubiony cytat z filmu! A także bardzo interesujące słodycze ;). Jednak ceny były tak zatrważająco wysokie, że wyszliśmy z pustymi rękoma, ale za to pięknymi wspomnieniami.

Praktyczne

DOJAZD

Ze względu że mieliśmy swój samochód, nie było problemu. Dla niemobilnych podróżników proponowane są dojazdy autokarem z Auckland, Tuarangi oraz Hamilton, są niestety dość drogie.

Hobbiton dojzd

[źródło mapy: https://www.hobbitontours.com/en/getting-here/]

BILETY

W cenę biletu wliczony jest czas dojazd autobusem z parkingu na farmę. Kupowaliśmy będąc jeszcze w Polsce – warto zrobić to z odpowiednim wyprzedzeniem i zarezerwować sobie godzinę poranną lub późno popołudniową. Unikniecie wtedy tłumów i będziecie mogli w spokoju cieszyć się urokami Shire. My przyjechaliśmy troszkę wcześniej i ze względu na to, że było mało ludzi, podpięliśmy się do wcześniejszej grupy :).

CZAS ZWIEDZANIA

W Hobbitonie zwiedzanie trwa tylko około 2 godzin ze względu na ilość odwiedzanych grup. Z jednej strony dobrze, że przewodnicy tak prowadzą grupy, by nie nachodziły na siebie i nie robiło się tłoczno, z drugiej strony nie zdążyliśmy się nacieszyć magią tego miejsca.

POGODA

Nie przejmujcie się, jak ma padać. Jest fajnie, trawa jest tak piękna i soczysta ;). A tak na poważnie, na stronie Hobbitonu podają prognozy pogody. Warto kuknąć ;).

Hobbiton

______________________________________________________________________

Jak Tolkien wpadł na pomysł o Shire i Hobbitach?

Chodzi pogłoska, że J. R. R. Tolkien jako że wykładał filologię klasyczną i literaturę staroangielską na Oksfordzie pewnego razu sprawdzał prace semestralne studentów i trafił kartkę ze zdaniem: „Pewnego razu była sobie dziurka, w której siedział hobbit”. Tolkien z kolei opowiadał, że podczas sprawdzania prac trafił na pustą kartkę i sam napisał: „Był sobie pewien hobbit, który mieszkał w pewnej norce”. Marzyła mu się kraina spokojna, radosna, gdzie żyją skromnie i prosto, krótko mówiąc, wsi spokojna, wsi wesoła z XIX wieku. Na myśl przyszła mu wieś, którą przypominało mu dzieciństwo – Sarehole Mill pod Birmingham. Mówi się, że Shire to najbardziej angielska część Śródziemia, pomimo że Anglia to wyspa, a Shire do morza miało stosunkowo daleko ;).
______________________________________________________________________

Hobbiton
Tędy wjeżdżał Gandalf…

Hobbiton… kochamy to miejsce. Pokochaliśmy je prawdopodobnie tak samo, jak pokochał je Peter Jackson. On miał to wszystko wtedy w głowie, a my zobaczyliśmy i poczuliśmy jego wizję. Przeżycie niesamowite…

Niestety czas cudnej bajki dobiegł końca. Mamy jednak swój happy end. Wychodząc z karczmy rzuciliśmy jeszcze parę razy okiem na panoramę Shire. Mentalnie powiedzieliśmy temu miejscu nasze „Pa, pa”, ale coś czujemy, że jeszcze tu wrócimy.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments