Europa Madera

Madera w pandemii – nasz start

on
1 lutego, 2021

Tam gdzie człowiek vs natura – 0:1

madera zachod dol.zakonnic

Mieliśmy lecieć gdzie indziej 😉

Mieliśmy lecieć na Azory, tak. Byliśmy zachwyceni całą grupą wysp, wulkanicznym pejzażem i surowością przemieszaną z feerią barw, jakie jest w stanie stworzyć natura, a ona robi to najlepiej.

Jednak dzień po zakupie biletów lotniczych okazało się, że rząd Azorów wprowadził nowe restrykcje w związku z COVID-dem. Zrezygnowani, lecz nie bez nadziei, czekając do ostatniej chwili, bo loty do Lizbony nam nie przepadły, zdecydowaliśmy się polecieć nieopodal, na Maderę. Marzyły nam się piękne trekkingi, ponowne poczucie wiatru we włosach, wolność oraz starcie z potęgą natury.

Madera nam to zaoferowała. Może takiego prawdziwego survivalu tam nie przeżyliśmy (bo jednak wynajmowaliśmy domek ze względu na restrykcje, a nie buszowaliśmy tam z namiotem lub auto-domem), jak podczas innych wypraw, ale możemy śmiało napisać, że wrażeń mieliśmy co niemiara :D. 


Jest to drugi wpis z cyklu opowieści z wyprawy na Maderę.


Restrykcje COVID-owe – jak to ogarnęliśmy? 

  • Aplikacja Madeira Safe: należy ją zainstalować przed przylotem, po rejestracji generuje się kod QR, który pokazuje się na lotnisku w Funchal. Warto pamiętać, że rejestracji najlepiej dokonać nie później niż na 12h przed wylotem. Jeśli ma się test na COVID, można go tam wprowadzić (ważne są tylko te wykonane nie później niż 72h przed wylotem). Aplikacja jest świetna, ponieważ można w niej zdawać codzienne sprawozdania (max. 2x dziennie) i otrzymuje się w zamian punkty, które potem można wymienić na darmowe wejście do różnych muzeów i atrakcji. Nam udało się uzbierać 30 punktów, a za 25 można już wejść do dużego i przepięknego ogrodu botanicznego :D. O aplikacjach więcej pisaliśmy tutaj.
  • Na Maderze obecnie przeprowadzane są testy na COVID na lotnisku, na koszt rządu. Na wynik czeka się różnie, my czekaliśmy do 5 nad ranem, wymaz pobrany mieliśmy o 21 dnia poprzedniego. Inni znajomi czekali 10h, a jeszcze inni 4h. Wszystko zależy od tego, jaka jest pora dnia pobrania wymazu i czy mają dużo pracy w tym czasie. Po wykonaniu testu należy udać się prosto do miejsca swojego pobytu i czekać na wynik, który przychodzi na maila. Nie martwcie się na lotnisku, obsługa jest bardzo miła i już na wstępie zaczepiają Was i pomagają w przejściu całej procedury, kierują na odpowiednie linie (na podłodze są różne kolory, np. niebieska linia prowadzi do testów, zielona prosto do wyjścia, jeśli macie swoje testy lub jesteście ozdrowieńcami, wtedy jesteście zwolnieni z testów, wystarczy pokazać dokument, który potwierdza, że macie przeciwciała). 
  • Obecnie na Maderze panuje godzina policyjna: w tygodniu od godz. 19, w weekendy od godz. 18. Sklepy i restauracje zamykane są godzinę przed. My parę razy wracaliśmy autem po godz. 19 w tygodniu i nie byliśmy sami na drodze, jednak warto przestrzegać tej zasady i być już wtedy w pobliżu miejsca zamieszkania, nie szwędać się, bo mandaty są dość wysokie (100-500 euro). 
  • W miastach, obiektach, knajpkach obowiązkowe chodzenie w maseczkach i dezynfekcja dłoni.  Dobrze, że pilnują tego, bo na Maderze są rosnące przypadki zachorowań, a sytuacja w Portugalii nie wygląda za ciekawie. Warto uważać. 

Charakter Madery

Madera to tak naprawdę jeden z najwyższych wulkanów na świecie (wyrasta w obrębie płyty afrykańskiej, tworząc masyw wulkaniczny o wysokości ok. 6 km, z którego 1/3 znajduje się nad wodą), wypiętrzyła się dzięki serii erupcji podwodnego “potwora”. Co ciekawe płaskowyż Paul da Serra (1 500 m n.p.m.), zwany “gąbką” (gleba jest mocno porowata i chłonna) Madery powstał z wtórnych erupcji. Jest to nierzadko miejsce otulone mgłą, znajdują tutaj początki swoich dróg rzeki, znajduje się tutaj nasze ukochane fantastyczno-tolkienowskie miejsce – Fanal – oraz cudowne lewady, a nieopodal potężna farma wiatrowa na Bica da Cana o zachodzie słońca wprawia w zachwyt. Cały czas byliśmy pełni podziwu dla wyobraźni i siły mieszkańców, że byli w stanie zbudować tak wiele konstrukcji na tak małej wyspie z niezliczoną ilością krętych dróg. 

Pomimo że Madera wcale nie jest taka spora (57 km dł., 22 km szer. w najszerszym miejscu i długości wybrzeża około 140 km), to dojście do niektórych miejsc zajmowało nam sporo czasu ze względu na górzysty teren i strome, niebezpieczne drogi. Najwyższy szczyt, Pico Ruivo (co oznacza “Rudy szczyt”), ma 1862 m n.p.m.

Na wyspie dominuje subtropikalny klimat, a lasy wawrzynowate (Lauraceae) zostały wpisane na Listę UNESCO, a Madera jest jedynym miejscem na świecie, gdzie rośnie jeden z gatunków tych drzew – ocotea foetens.

Madera słynie także z pięknych lżejszych lub bardziej hardcore’owych tras trekkingowych wzdłuż lewad oraz wśród gór i nad klifami. Parę z nich udało nam się przejść. Był to bardzo aktywny wyjazd, bez cienia odpoczynku. 

Madera zachwyca ponadto nieziemskimi klifami, to niesamowite, że są tak wysokie. By zejść do plaż (które w większości są kamieniste) potrzeba czasem nie lada wyczynu i jest to wędrówka nad przepaścią zygzakowatą ścieżyną. Za tworzenie się takich cudowności odpowiadają silne erozje, a Cabo Girão, na którym wybudowano platformę (otwarta w 2012 r.) z przezroczystą podłogą (stoi się na wysokości 580 m), uznawany jest za jeden z najwyższych klifów Europy

Różnorodność tak małej wysepki naprawdę wprowadzała nas w niemały zachwyt. Ponadto na Maderze można wypocząć w naturalnych basenach wulkanicznych, z czego najatrakcyjniejsze są w Porto Moniz. Cudownie było patrzeć, jak fale oceanicznej wody (potężny żywioł) wkradają się z impetem w baseny.

Oprócz wodnych rozrywek tego typu można zaznać także wyprawy na ocean w poszukiwaniu naturalnie występujących tam delfinów i wielorybów <3. Wyprawa, którą my odbyliśmy z H20Madeira, nie wpłynęła w negatywny sposób na zwierzęta (wszystko odbyło się bez ingerencji człowieka, dotykania delfinów itd.).

Krótka historia wyspy 

Po odebraniu samochodu z lotniska i jadąc do domku, który wynajęliśmy w spokojniejszej dzielnicy – Estrela da Calheta – zaczęliśmy zaczytywać się w historii Madery. Zrobiliśmy tak celowo, ponieważ przed wyjazdem, gdy czytamy różne historie miejsc, trudno nam się wczuć w klimat, a będąc na miejscu, jest zdecydowanie przyjemniej :). Uwielbiamy dać się zaskoczyć, odkrywać stopniowo, w zasadzie nie czytamy tak przewodników przed wyjazdem, by właśnie pozwolić sobie na spontaniczność (czasem pewnie i na tym tracimy, bo coś można przeoczyć). Z pomocą na fajne miejscówki mogą przyjść galerie różnych podróżników, którzy zawsze pozostawią ten fascynujący cień tajemnicy :).

Odkrycie, nazwa

Madera – portugalski archipelag Makaronezji, ze stolicą Funchal, to nie tylko jedna wyspa. W archipelag wchodzi grupa 3 wysp:

  • główna, czyli Madera z najdalej wysuniętym na wschód przylądku zwanym Ponta de São Lourenço,
  • położona na płn-wsch od Madery zamieszkana wyspa Porto Santo z rajskimi plażami
  • oraz trzy niezamieszkane pustynne wyspy Ilhas Desertas na płd-wsch.

Skupiliśmy się podczas 9-dniowego pobytu tam na wyspie głównej. 

Nazwa tej fantastycznej i wulkanicznej wyspy, niepozostawiającej cienia wątpliwości, że trwa na niej wieczna wiosna (choć na przełomie roku 2021 nastąpiło tam załamanie pogody i spadł śnieg!), Ilha Madeira znaczy Wyspy Drewna lub Zalesione Wyspy bo była jedyną tak leśną wyspą w archipelagu. Nazwę nadali jej portugalscy żeglarze w XV w., których sztorm przygnał do wybrzeży Porto Santo (“Bezpieczny port”)

Kolonizacja, lewady, uprawy trzciny cukrowej, winiarnie

Ok. 1425 r. król João I zarządził kolonizację wysp. Pierwszymi osadnikami byli 3 kapitanowie i ich rodziny, niewielka grupa szlachciców, ludzie o skromnych warunkach i byli więźniowie Królestwa. Aby stworzyć minimalne warunki do rozwoju rolnictwa na wyspie, musieli wyciąć część gęstego lasu i zbudować kanały wodne, zwane lewadami, aby poprowadzić zimne wody z północnego wybrzeża na południowe cieplejsze wybrzeże.

Obecnie na wyspie znajduje się ok. 200 lewad, a całkowita długość lewad wynosi ok. 3000 km, wspomagają dziś także uprawę winorośli i bananowców. Aby kontrolować drożność lewad, budowano koło nich ścieżki. Dziś ścieżki te cieszą się popularnością, bo stanowią wspaniałe trasy trekkingowe, które są krótsze lub dłuższe, z tunelami, gdzie trzeba posiadać źródło światła, z wodospadami, które spadają na nasze głowy :D, biegnące w totalnej dziczy lub wokół miast itd. W niektórych miejscach prowadzą tuż nad przepaścią i nie są za szerokie.

Jedna z wielu lewad na wyspie.

Ciekawostka jest taka, że niektóre lewady na obszarach wiejskich służyły ludności jako pralnie, ponieważ do poł XX w. nie było rozwiniętej sieci wodociągowej. 

Dzięki lewadom właśnie na Maderze powstały najstarsze plantacje trzciny cukrowej importowanej z Sycylii przez Dom Henrique. Pozwoliło to Funchal na szybki wzrost gospodarczy. Cukier eksportowano pod koniec XV w. do Flandrii, która stała się jego głównym ośrodkiem redystrybucji. Do pierwszej połowy XVI w. Madera była jednym z głównych rynków cukru na Atlantyku.

Wraz ze spadkiem produkcji cukru pod koniec XVI w. plantacje cukru zostały zastąpione winnicami wywodzącymi się z tzw. „kultury winiarskiej”, która zyskała międzynarodową sławę i dała początek nowej klasie społecznej – burżuazji. Pamięć przedmiotów i kontekstów związanych z sektorem winiarskim prezentowana jest nam w takich instytucjach jak Instituto do Vinho da Madeira, H.M. Borges i Madeira Wine Company. 

Naprawdę… tarasy uprawne, często nad przepaściami, robiły na nas ogromne wrażenie, portugalczycy tutaj przekroczyli granice wyobrażeń. W zasadzie każdy dostępny teren nadający się pod uprawę potrafili wykorzystać w 100%. Ciekawe są także pola uprawne u podnóży klifów, gdzie jedynym sensownym dojściem jest droga morska lub Teleferico, czyli kolejki linowe mające wyłącznie dwa wagoniki po obu stronach (raz jeden jedzie pod górę, drugi w tym czasie w dół), bo przecież jak nosić to wszystko po takich wąskich zygzaczkach? Dostęp do tych kolejek mają także odwiedzający wyspę. 

Turystyka

W XIX i XX w. na Maderze rozkwitała turystyka przez wzgląd na swoje właściwości terapeutyczne. W 1860 r. była tu księżniczka Sissi lecząca się na gruźlicę i depresję. W 1922 r. ostatnie miesiące swego życia spędził tu Karol I Habsburg (został pochowany w kościele Igreja de Nossa Senhora do Monte). Na przełomie lat 1930-1931 przebywał tu także Józef Piłsudski – jego pobyt upamiętnia tablica w wilii Quinta Bettencourt na przedmieściach Funchal. Bywał tu również Winston Churchill.

Pierwszy przewodnik turystyczny pojawił się w 1850 r. i skupiał się na elementach historii, geologii, florze, faunie i zwyczajach wyspy. Jeśli chodzi o infrastrukturę hotelową, Brytyjczycy i Niemcy jako pierwsi uruchomili sieć hoteli na Maderze. 

Lotnisko i budowa dróg, autonomia

W 1964 r. wybudowano lotnisko Santa Catarina z pasem startowym o długości 1600 m. Po katastrofie lotniczej z 1977 r. władze Madery zdecydowały o wydłużeniu pasa – w latach 1982–1986 został wydłużony o 200 m. W 2000 r. został ponownie wydłużony i jego obecna długość wynosi 2781 m. Jest częściowo zbudowany na płycie nad morzem i wsparty na 180 filarach. Uchodzi za jeden z najniebezpieczniejszych pasów startowych na świecie. 

W tym samym czasie budowano drogi ekspresowe i wiercono tunele w górach, by skrócić odległości między miastami.

W 1976 r. Madera stała się autonomicznym regionem Portugalii.

Portugalskie legendy

Jak wiecie, uwielbiamy legendy :).

Na oficjalnej stronie Madery opublikowano kilka wspaniałych legend. Jedna z nich wyjątkowo nas zainteresowała. 

Według podań, mówi się, że Władysław III Warneńczyk nie zginął tak naprawdę pod Warną. Po przegranej bitwie miał złożyć przysięgę pielgrzymki do Ziemi Świętej i tam otrzymał tytuł szlachecki od św. Katarzyny z góry Synaj. Dziesięć lat po bitwie tajemniczy rycerz Santa Catarina z Góry Synaj pojawił się na Maderze, nosząc imię Henrique Alemão. Był traktowany przez kapitana Gonçalves Zarco, który przydzielił mu miejsce na Madalena do Mar, z najwyższymi honorami. Rzeczywiście, Henrique Alemão założył dużą, zaludnioną farmę w Madalenie, z kaplicą inwokacji Santa Maria Madalena, od której pochodzi nazwa tego miejsca przy Porto Moniz. Zmarł zmiażdżony przez odłamek skalny, który spadł z Cabo Girão na jego łódź. 

List znaleziony w archiwach krzyżackich w XX wieku, datowany na 1472 r. i napisany przez rycerza Nicolau Florisa z Lizbony, wskazuje, że król Władysław III był mieszkańcem Madery. Czy to był naprawdę Władysław III Warneńczyk tego nie wie nikt. Legenda ta nie została oficjalnie potwierdzona ani zaprzeczona. 

Co ze sobą zabraliśmy

Patrycja:

Do plecaka poszło:

  • ubrania: półbuty trekkingowe, letnie ubrania zwinięte w rulon – 3 sukienki, parę koszulek, spódnica, rozpinany sweterek, spodenki, lniane spodnie 3/4, bielizna, strój kąpielowy
  • kosmetyki i akcesoria: mydło i szampon w kostce, żyletka wielorazowa, puder, krem, grzebyk, 2 gumki-spężynki do włosów, wstążka i opaska, szczota i mini pasta do zębów, antyperspirant w kostce (jeśli wypadają mi “te” dni, to biorę jeszcze kubeczek menstruacyjny)
  • dodatkowo: notatnik, długopis, powerbank, ładowarka, leki, pałki perkusyjne (jeśli chodzi o pałki, to różnie to bywa. Ja prawie nigdy nie miałam problemu, by je przewozić. Raz w Mińsku, gdy wracałam z koncertu, na lotnisku zapytał mnie pan, co to mam za broń ;). Musiałam opowiadać, do czego to służy i na szczęście na tym się skończyło).

Na siebie ubrałam: buty trekkingowe, 2 sakiewki (jedna z dokumentami, druga z telefonem, przekąskami, biletami) + mój patent na grubsze ciuchy i by uniknąć bagażu nadawanego: z racji że wszystkie zimowe ciuchy założyliśmy na siebie, bo na Maderze w niektórych rejonach leżał jeszcze śnieg i noce były chłodne, założyłam na siebie odzież termoaktywną, ciepłe leginsy, spodenki górskie (których odpinane nogawki zwinięte w rulonik schowałam do plecaka) i na jeszcze lnianą spódnicę (przez to że jest dość ciężka i spora po zwinięciu nie chciałam, by zajęła za dużo miejsca w plecaku), na górę ubrałam sweter, rozpinany sweter i kurtkę ;). Pod pachę Pimpur i butelka Water-to-Go oraz kapok przeciwdeszczowy.

Rafał:

Do plecaka poszło:

  • ubrania: dodatkowe spodnie górskie, kilka podkoszulek, czapka, bielizna, rozpinany sweter, odzież termoaktywna
  • kosmetyki: większość wzięłam ja, bo korzystamy z jednego mydła naturalnego + pasty do zębów, antyperspirant, krem
  • akcesoria: aparat, statyw do aparatu, dodatkowy obiektyw, baterie, ładowarki

Na siebie ubrałem: buty trekkingowe i zimowe ciuchy. Korzystam z sakiewki Pacsafe (ma sporo zabezpieczeń przed kradzieżą, w pasek wczepione są dwie linki uniemożliwiające przecięcie, w materiał wierzchni wszyta jest metalowa siateczka, dodatkowo posiada zamknięcie na kłódeczki i zabezpieczenie RFID – by nie mogli sczytać danych z kart).

Na około 2-tygodniowe tripy zabieramy ze sobą wyłącznie plecaki Cabin Zero. Spełniają wymogi wymiarowe bagażu podręcznego dla większości linii lotniczych .Jest świetny, dostępnych jest kilka kolorów, elegancko mieści się pod siedzeniem, ma 28l i jest naprawdę pojemny. Posiada także w środku dwie przegrody + 2 kieszonki, a z przodu dodatkową zapinaną kieszeń. Z boku ma kieszonkę na butelkę i uchwyt jak w normalnym bagażu. Przetestowany kilka razy – jeszcze nie mieliśmy problemów z wymiarami, byśmy musieli wkładać do kontenerków mierzących wymiary.

Wynajęcie samochodu i domku

Domek

Kiedy lecimy gdzieś na krócej, zazwyczaj bukujemy sobie nocleg kilka dni przed wylotem (jeśli nie są to wypady z namiotem). Z racji, że na Maderze przez godzinę policyjną trudno byłoby nocować w namiocie, zdecydowaliśmy się na wynajęcie domku.

Dzień przed wylotem musieliśmy przebukować miejsce naszego pobytu ze względu na problemy na airbnb. Po wielu nieudanych próbach kontaktu przez portal z właścicielem domku w Santanie, Rafał skontaktował się z nim telefonicznie. Okazało się, że pan już dawno wyłączył funkcję wynajmu domków, tylko airbnb tego nie odnotowało i jego oferta wciąż widniała na stronie. Niestety nie udało się z wynajęciem tam i airbnb zwróciło nam pieniążki, a domek był w spoko cenie. Zależało nam na miejscu odosobnionym, by w dobie pandemii nie narażać ani siebie, ani innych. Poza tym zaraz po przylocie, należy po wykonanym teście udać się do miejsca pobytu i czekać na wynik (i nie, niestety nie może to być namiot :D). 

Ostatecznie padło na domek w małej dzielnicy Estrela da Claheta. Dom był droższy o paredziesiąt euro, ale innej lepszej oferty na ten moment nie widzieliśmy. Rezerwowaliśmy na booking.com. Dom okazał się ogromniasty – z 4 sypialniami, dwiema kuchniami (jedna zimowa, druga w wersji letniej), trzema łazienkami, tarasem, dwoma balkonami, no hit! W dodatku w totalnie cichej i spokojnej okolicy. 

A to widok z balkonu na 1. piętrze 🙂

U sąsiadów rosły banany i marakuje :).

Samochód

Jeśli pragnie się zobaczyć jak najwięcej na wyspie, zaznać wielu przygód, a jedzie się na określony czas, który nie jest dłuższy niż 2 tygodnie, warto wypożyczyć samochód. My początkowo sądziliśmy, że daliśmy się nabrać na nieco droższy model niż planowaliśmy (dostaliśmy Citroena C4), ale prawdę mówiąc, jego silnik na tych stromych drogach (mających niekiedy nachylenie 32%!) spokojnie sobie poradził. Klocki hamulcowe co prawda muszą iść do wymiany, ale tam wymiana klocków jest najczęstszą rzeczą. 

Z wyborem wypożyczalni samochodów też nie mieliśmy dużego pola manewru. Przez to że przylecieliśmy późno, bo o 21, i auto oddawaliśmy również późno, większość tańszych wypożyczalni była niestety zamknięta. Plusem było to, że nasza wypożyczalnia (Europcar) brała wyłącznie 300 euro kaucji, a nie jak większość tańszych po +/- 1000 euro. 

O kosztach podróży jeszcze napiszemy podsumowujący wpis. 

Test na COVID

Po otrzymaniu kluczyków do samochodu skierowaliśmy się zgodnie z instrukcją, którą Pan witający nas na lotnisku podał, na zieloną linię kierującą nas do wyjścia. Kolejna osoba, która nas zatrzymała i poprosiła o pokazanie kodu QR, powiedziała, że nasze testy antygenowe (zrobiliśmy sobie takie przed wyjazdem tylko dla siebie, żeby wiedzieć, czy w ogóle opłaca nam się wyjeżdżać na Maderę, by nie siedzieć na kwarantannie) nie są wystarczające (o czym wiedzieliśmy, dlatego byliśmy zdziwieni, że pan kazał nam iść na zieloną linię :D). 

Po skierowaniu nas na niebieską linię udaliśmy się do punktu pobrań. Badanie było bezbolesne (z ust i z gardła), szybkie, delikatnie przeprowadzone. Panie uśmiechały się do nas i przepraszały, że w ogóle grzebią nam w paszczy ;). No cóż… no taka procedura. Rozumiemy! Dostaliśmy kody kreskowe i informację, by oczekiwać na wynik, który przyszedł nam o 5.30 nad ranem, czyli +/- 8h po pobraniu wymazu. Na wynik czeka się zazwyczaj do 12h. Jeśli wyjdzie pozytywny, będą dzwonić i wyznaczą miejsce kwarantanny (w Funchal jest hotel specjalnie do tego przeznaczony). Po tygodniu przechodzi się kolejny test i jeśli wyjdzie negatywny, to jest się wolnym. 

No to w drogę… 

Po odebraniu samochodu od razu udaliśmy się do miejsca pobytu. Nie było wcale tak łatwo znaleźć domek, ponieważ był schowany w małym osiedlu, w dodatku nie dało się tam wjechać samochodem, więc zaparkowaliśmy jak rodowici mieszkańcy – na głównej ulicy na poboczu 😀 – i poszliśmy szukać domku. Wyszła nam naprzeciw pewna pani, która przekazała klucze i mogliśmy już na spokojnie rozlokować się w swoim nowym domku. 

Po otrzymaniu wyniku testu, który okazał się negatywny, szczęśliwi ruszyliśmy na podbój pierwszego miejsca. Nie spodziewałam się, że pierwszy dzień na wyspie będzie aż tak angażujący fizycznie, ale dobrze! Konkretna rozgrzewka pozwoliła wzbudzić pokłady energii na kolejne dni, równie intensywne. Madera daje w kość, wyzwań było co niemiara, warto było się z nimi zmierzyć :). 

Prócz widoków i napotkanych ludzi, zwierzaków (też na dziko) ogromne wrażenie robiły na nas konstrukcje zbudowane tam przez człowieka, tarasy uprawne, ich styl życia, codzienna walka z ukształtowaniem terenu (jeżdżące ciężarówki, autobusy!), wystawianie swojej fizyczności na ciężką drogę. I choć więcej jeżdżą samochodami niż chodzą, jeśli już muszą się gdzieś dalej przemieścić, to i tak byliśmy pełni podziwu. 

Niechaj ten wpis będzie wstępem i metaforą piękna trudów i wyobraźni ludzkiej oraz natury. Madera to doskonały przykład na to, jak ludzie mogą żyć w zgodzie z potęgą natury, jak maksymalnie mogą wykorzystywać dane im miejsce na ziemi.

25 Fontes
TAGS
RELATED POSTS
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Pa, Pa Miejsce!
Poland

Witajcie w małej pustelni włóczęgów! Miejscu pełnym pasji do świata, natury, odkrywania; krainie pełnej nastrojowych, magicznych, ale i śmiesznych, fotobajek podróżniczych z dzikich wypraw po świecie. Znajdują tu głos napotkani w podróży ludzie, zwierzaki-cudaki, nasze refleksje, czasem milczenie, muzyka świata i wiele więcej. Nasz dom, który jest wszędzie, ma otwarte drzwi dla każdego. Rozgośćcie się i zaczytujcie, zaczerpnijcie dawkę inspiracji i pozytywnej energii :). Pa pa, Miejsce Was wita! Fajnie, że tu jesteście. | „Czy to nie przyjemnie, że jest tak dużo rzeczy, które jeszcze poznamy? To właśnie sprawia, że ja się tak cieszę życiem… świat jest taki ciekawy… Nie byłby taki ani w połowie, gdybyśmy wszystko o nim wiedzieli, prawda?” – Lucy Maud Montgomery, Ania z Zielonego Wzgórza

Znajdziesz nas na:
Visit Us On InstagramVisit Us On FacebookVisit Us On Youtube
Nasz instagram

Wpadajcie do nas, codzienna dawka ciekawostek, jeszcze więcej zdjęć ze świata i filmików na luzie :).

Nasz Facebook