Nowa Zelandia – kompleksowy poradnik przed podróżą

NZ_poradnik

Kia ora!

Jak przygotowywaliśmy się na 5-tygodniową wyprawę? Co ze sobą zabraliśmy, na co zwracaliśmy uwagę? Ile to w końcu kosztowało? Zapraszamy Was na poradnik przygotowań do Nowej Zelandii :).

Tytułem wstępu

Tak sobie myślimy, że nie ma rzeczy niemożliwych :). Zawsze marzyliśmy o tym, by coś zmienić, o dalekiej podróży i byciu wolnym, o spotkaniach z dziką przyrodą, możliwością obserwowania jej… Rzeczywistość jednak nieco zweryfikowała nasze marzenia. Przy realizacji większych podróży zawsze się coś gdzieś zmieni podczas pokonywania przeszkód, ale cieszymy się, że i tak mogliśmy wspólnymi siłami tego wszystkiego dokonać. Bardzo Wam polecamy taką przygodę <3! I zachęcamy do zrobienia tego na własną rękę :).

Nowa Zelandia Pa Pa Miejsce

Bilety lotnicze i problemy z nazwiskiem

Chcieliśmy kupić bilety bezpośrednio u przewoźnika China Eastern (tanie chińskie linie lotnicze), które znaleźliśmy przez Skyscanner. Jednakże ich serwery nie przepuszczały długiego dwuczłonowego nazwiska Paty, w związku z tym zdecydowaliśmy się na kupno biletów łączonych (Londyn – Szanghaj – Auckland) u pośrednika (BudgetAir.com).

Po pewnym czasie, by upewnić się, że mamy te bilety (nie można sprawdzić internetowo potwierdzenia biletów na China Eastern zakupionych przez pośrednika), pisaliśmy do lotniska w Londynie, które potwierdziło nam lot. Na końcu postu zrobiliśmy finansowe podsumowanie, znajdują się tam także ceny lotów.

Bilety lotnicze i co dalej?

↠ Zainteresowanie się krajem

Jak większość eksplorerów, lubimy czuć się zaskoczeni, kiedy odwiedzamy dane miejsce. Jednak czasem mogą to być różne sytuacje, niekoniecznie bezpieczne ;). O Nowej Zelandii czytaliśmy sukcesywnie przez kilka lat, z różnym natężeniem :). Warto co nieco poczytać o kraju, który mamy zamiar odwiedzić, zapoznać się z panującą tam kulturą i chociażby mentalnie przygotować na to, kogo/co możemy tak spotkać :). Np. jechaliśmy z nastawieniem, że w Nowej Zelandii bardzo przestrzegają zasad ochrony środowiska, ale nie wiedzieliśmy, że aż tak, oraz nie wykorzystują zwierząt w turystyce, co dla nas jest bardzo ważne(!). Bardzo pozytywnie nas to zaskoczyło.

↠ Wiza – NZeTA

Od października 2019 roku obowiązuje wiza turystyczna na wjazd do kraju. Jest płatna, jednak polecamy wykupić ją nie przez przeglądarkę internetową tylko przez aplikację, bo wyjdzie Was to taniej. W internecie kosztuje 12 dolarów, a w aplikacji 9 dolarów. O innych aplikacjach, które przydały nam się w Nowej Zelandii możecie poczytać we wpisie… o aplikacjach :). Zapraszamy! Na pewno warto się z nimi zapoznać.

↠ Wynajem campervana i campingi

Gdzie będziemy tam nocować? Odbyliśmy wiele dyskusji, że być może podejmiemy się dorywczych prac na farmach, które gwarantują prócz noclegu i wyżywienia możliwość poznania stylu życia nowozelandczyków, lecz czytaliśmy, że zatrudniają na co najmniej dwa tygodnie. Ze względu na styl podróży, jaki sobie obraliśmy (zwiedzanie na dziko) nie mogliśmy się zatrzymać w jednym miejscu dłużej niż na 2 dni. I tak narodził się plan mieszkania i gotowania w samochodzie – wynajęliśmy campervana.

Oferty cenowe w porównywarkach były przeróżne. Zdecydowaliśmy, że poszukamy przez Google Maps w okolicach Auckland wypożyczalni. Przejrzeliśmy większość i wreszcie udało się znaleźć nasz mały domek w Mode Car & Camper Rentals. Cena była bardzo w porządku. Zależało nam na naklejce self-contained ze względu na nasz styl podróżowania i zapuszczania się na nocki w odludne miejsca, gdzie taka naklejka już jest wymagana i uwierzcie – pracownicy parków, DOC-u2 sprawdzają, czy się posiada. Za brak takiej naklejki można zapłacić wysoką karę :(.

O czym świadczy taka naklejka:
– że jesteś w stanie żyć w swoim samochodzie przez co najmniej 3 dni, bo masz na tyle zapasu wody i nie musisz wyrzucać odpadów (w tym ścieków),
– że masz pojazd wyposażony w toaletę (może być przenośna), zbiornik na świeżą wodę oraz na tak zwaną wodę szarą (grey water) – ścieki, kosz na śmieci.

Wykupiliśmy karnet uprawniający nas do korzystania z około 100 campingów na dwóch wyspach (tylko standardowe campingi DOC, na których znajduje się toaleta – czasem bez wody, czasem stoły z zadaszeniem i możliwością grillowania, raz trafił nam się ciepły prysznic – obok Wellington). Jednak polecamy przekalkulować, czy ta opcja się Wam opłaca. Nam przez miesiąc w zasadzie zwróciła się ta kwota. Pakiet ten możecie wykupić tutaj. Zapraszamy Was na wpis o campingach i prysznicach :). Tam dowiecie się, na co zwracaliśmy uwagę, gdzie nocowaliśmy, być może też natraficie na te miejsca.

↠ Plan podróży. Rezerwacje

Jako że wybraliśmy moment, w którym Nowa Zelandia nie jest jeszcze tak oblegana przez turystów, nie mieliśmy problemów z zarezerwowaniem atrakcji, które polecamy rezerwować z odpowiednim wyprzedzeniem. Należą do nich na pewno (odnośniki do stron w podsumowaniu): Milford Sound, przejazd busem do Tongariro National Park, Speelbound Caves (genialna alternatywa do drogiej jaskini w Waitomo), Hobbiton (i tylko tutaj mieliśmy ograniczone możliwości wyboru, a zależało nam na odwiedzeniu tego miejsca do 10 listopada, bo potem musieliśmy jechać w dół wyspy północnej, nie chcieliśmy się wracać i nadrabiać kilometrów).

Staraliśmy się tak dobrać plan podróży, który i tak był w międzyczasie improwizowany, by móc spędzić jak najwięcej czasu w danych miejscach. Ze względów bezpieczeństwa zarezerwowaliśmy jeszcze przed wylotem wejście do Rainbow Springs (placówki-wylęgarni zajmującą się ochroną kiwuszek) oraz do maoryskiej wioski Te Puia. Okazało się potem, że nie są to miejsca na tyle oblegane, że na spokojnie da się kupić bilet wstępu, będąc na miejscu.

Zakupiliśmy jeden przewodnik po Nowej Zelandii z Lonely Planet, lecz niestety nie przydał nam się. Inspirowaliśmy się bardziej ciekawym blogiem poświęconym tylko NZ → sprawdź.

↠ Sprzęt

Sukcesywnie uzupełnialiśmy sprzęt, na szczęście część już mieliśmy z innych wypraw, by nam ułatwił funkcjonowanie tam i zapewnił bezpieczeństwo. Nasz taki mus to były:

  • bardzo wygodne buty trekkingowe, ew. adidasy/sportowe sandały,
  • wygodny plecak (polecamy takie z siatką na plecy i zapięciem na biodrach, macie przewiew i nie męczycie kręgosłupa – już w Decathlonie kupicie w fajnej cenie dobre plecaki),
  • odpowiednia odzież sportowa, chusty na głowę,
  • szybkoschnące, lekkie ręczniki,
  • przenośny panel słoneczny (też w Decathlonie),
  • powerbanki,
  • e-book,
  • przejściówkę do różnych wtyczek,
  • apteczkę + elektrolity,
  • silną taśmę klejącą (nigdy nie wiecie, co Wam się podrze, co trzeba będzie skleić),
  • schron na górskie wędrówki,
  • scyzoryk,
  • kremy z filtrem UV ze względu na dziurę ozonową nad NZ (w większości sklepach, nawet spożywczych, są te kremy dostępne i lokalni przestrzegają przed rakiem skóry),
  • butelki WATER TO GO – nasz najlepszy zakup i sprzymierzeniec, który pozwolił nam podróżować bez plastiku i pić wodę z każdego źródła <3,
  • termos,
  • no i najważniejsze – tzw. ukryte “portfele/schowki” na karty, paszport, pieniądze, które chowa się pod ubranie (kupiliśmy takie również w Decathlonie).

Zdecydowaliśmy się nie brać namiotu, bo wiedzieliśmy, że wszystkie noce prześpimy w campervanie. Tak samo garnki nie były nam potrzebne ani nabój gazowy czy kuchenka turystyczna, bo we wszystko był wyposażony nasz dom :).

↠ Szczepienia

Wjeżdżając do Nowej Zelandii nie potrzebujemy specjalnych szczepień, choć oczywiście warto pamiętać o WZW typu A i B, błonicy, tężcu, krztuśćcu, polio. Jak to powiedział nam lekarz medycyny podróży – szybciej w Polsce nas coś dorwie niż tam ;).

↠ Ubezpieczenie zdrowotne

Korzystaliśmy z kalkulatora KioskPolis. Za pełne ubezpieczenie zdrowotne za dwie osoby na 5 tygodni zapłaciliśmy 370 zł. Jest też fajna opcja wykupienia taniego ubezpieczenia w Worldwide Insure (ubezpieczenie zdrowotne, na zwierzaka, na ślub, na cenne przedmioty, na samochód).

↠ Prawo jazdy międzynarodowe

Koniecznie należy sobie wyrobić. W Nowej Zelandii obowiązuje konwencja genewska. Nie zapominajcie o ruchu lewostronnym ;).

↠ Waluta

Obowiązuje dolar nowozelandzki. Jeśli przyjeżdża się tylko w celach turystycznych, to nie sprawdzają, czy ktoś ma przy sobie kwoty w papierkach zalecane przez rząd. Pamiętajcie jednak o zabraniu ze sobą pieniędzy, które przeznaczyliście na podróż ;). Rafał niestety musiał się wracać po swoją część z lotniska do domu. Wszystkie pieniądze mieliśmy w papierkach (z obawy, że w małych sklepach i mieścinach nie zapłacimy kartą) i prawdę mówiąc, na pewno byśmy więcej zaoszczędzili, gdybyśmy jednak korzystali z Revoluta (okazało się, że można płacić kartą w wielu mało oczywistych miejscach).

↠ Pakowanie

Praktykujemy zasadę składania ubrań i przedmiotów w rulonik, dzięki temu oszczędza się miejsce w plecaku/walizce. Dziś już wiemy, że następnym razem weźmiemy co najmniej 1/3 mniej, choć wydawać by się mogło, że wcale tak dużo żeśmy nie wzięli. Wystarczy na bieżąco prać ubrania ręcznie. Pogoda racja, była tam bardzo zmienna i musieliśmy się przebierać dwa razy w ciągu dnia, ale da się to ogarnąć mniejszymi zasobami :).

Jedyne czego okazało się mało, to książek. Na szczęście Rafał posiada czytnik e-booków (polecamy!) i podczas nielicznych deszczowych dni Pata czytała na głos, podczas gdy on prowadził.

To nasze bagaże. Pati miała na sobie jeszcze jeden średni plecak, ze względu na jej problemy z kręgosłupem zdecydowaliśmy się na walizkę. Całe szczęście, że mogła być cały czas w campervanie ;).

Jesteśmy w Nowej Zelandii i co dalej?

↠ Lotnisko i kontrola BIO

Na lotnisku w Nowej Zelandii każdy przechodzi kontrolę BIO. Niestety swoje w kolejce trzeba odstać (my czekaliśmy około godziny). W samolocie z Szanghaju do Auckland dostaliśmy karteczki do uzupełnienia (rzeczy, które wwozimy do kraju). Zastanawialiśmy się, czy na pewno wszystko zakreśliliśmy, bo za próbę oszustwa groziła wysoka kara pieniężna. Przygotowując się do pakowania, sprawdzaliśmy pod tym linkiem, jak wyglądają takie deklaracje.

Uwaga! Jeśli macie problemy zdrowotne, poproście swojego lekarza, by napisał Wam zaświadczenie w języku angielskim, że musicie przyjmować dane leki. Kontroler na lotnisku pytał nas o to, bo zauważył, że zakreśliliśmy ten punkt w deklaracji. Jeśli wwozicie takie rzeczy tylko dla siebie, nikt nie będzie Wam nawet otwierał walizki. Ciekawostka: pan spytał nas także, czy przywieźliśmy kiełbasę, gdy zobaczył, że jesteśmy z Polski ;). Jakby co, to są bardzo mili ;).

Jedyną rzeczą, której się przyglądali, to były nasze buty trekkingowe, ponieważ były „used”. Polecamy przed wyjazdem porządnie je umyć – Nowozelandczycy w trosce o swój ekosystem wpuszczają ludzi tylko z czystymi butami i sprzętem górskim, coby nie przywieźli ze sobą jakichś roślinek czy związków organicznych mogących dodatkowo zaszkodzić tej zielonej krainie.

↠ Sieć komórkowa, internet

Na lotnisku udało nam się zaopatrzyć w nowozelandzką sieć komórkową Vodafone – punkt znajduje się naprzeciwko McDonalda. Mieliśmy do wyboru kilka fajnych opcji wykupienia dostępu do internetu + nielimitowany dostęp do popularnych aplikacji i portali społecznościowych. Rafał wziął droższy pakiet z internetem 10 GB (za 59 dolarów NZ) ze względu na częste korzystanie z Google Maps, a i tak nie wykorzystał go w pełni. Z kolei Pata miała 1,5 GB (za 29 dolarów NZ).

↠ Wydostanie się z lotniska

Wychodząc z lotniska, poczuliśmy przecudny zapach – czystego powietrza, drzew, kwiatów – zachodzące słońce kuło nas w oczy, poczuliśmy się wolni, tak, jak nigdy, zdani tylko na siebie. Szukaliśmy busa, który zawiózłby nas do Auckland. Kiedy wreszcie w nim usiedliśmy, westchnęliśmy, uśmiechając się do siebie, bo odtąd zaczęła się nasza właściwa przygoda :D. A jechaliśmy Skybusem. Bilet na niego możecie kupić zaraz po wyjściu z lotniska w budce obok przystanku autobusowego. Pan był bardzo pomocny, dał nam mapkę i wszystko objaśnił, na którym przystanku mamy wysiąść, by mieć jak najkrótszą drogę ho hostelu.

↠ Bezpieczeństwo, uwaga na kradzieże!

Nowa Zelandia to na ogół bezpieczny kraj. Nam na szczęście nie przytrafiło się nic niepokojącego. Słyszeliśmy jednak o włamaniach za dnia czy w nocy do campervanów (dlatego też zależało nam na wypożyczeniu campervana bez naklejek wypożyczalni, bo ponoć takie często padają ofiarą kradzieży). Chcieliśmy się jak najbardziej wtopić w otoczenie. Dlatego na wszelki wypadek paszporty, scyzoryk i pieniądze trzymaliśmy zawsze pod poduszką, a nawet w paskach, które sobie zakładaliśmy. Ponoć szczególną ostrożność należy zachować w Rotorurze – serca turystyki tego kraju.


Ile to kosztowało?

  1. Loty: Sky Scanner – 4400 zł za dwie osoby w dwie strony + prowizja dla pośrednika BudgetAir.com, przez którego zamawialiśmy łączony lot – Londyn – Szanghaj – Auckland i z powrotem.
  2. Campervan z naklejką „Self-contained”: Mode Car & Camper Rentals – z pełnym ubezpieczeniem 5280 zł.
  3. Rezerwacje przed wylotem: Hobbiton (412 zł), Milford Sound (560 zł), Te Puia + koncert maorysów (340 zł), Rainbow Springs (245 zł), bus do Tongariro National Park (170 zł), Speelbound Caves (370 zł).
  4. Promy międzywyspowe w tę i z powrotem (z autkiem): 1550 zł.
  5. 3 nocki w hostelu City Garden Lodge w Auckland na rozruch: 450 zł.
  6. Atrakcje na miejscu: większość była darmowa, z płatnych to ZOO (120 zł), Pukaha z White Kiwi (100 zł), Larnach Castle (jedyny zamek w Nowej Zelandii, warto odwiedzić!) (85 zł), Wanaka Lavender Farm (lawenda zaczyna kwitnąć w połowie grudnia) (25 zł), Puzzling World (120 zł).
  7. Niektóre prysznice (na basenach): razem około 50 zł.
  8. Opłata za campingi: 580 zł.
  9. Jedzenie dość drogie, dlatego robiliśmy zakupy w tanich marketach (Count Down, New World lub Pack&Safe), nie liczyliśmy na bieżąco niestety, ale trochę poszło – robiliśmy zakupy mniej więcej raz/dwa na tydzień. Zdarzało się też, że jedliśmy na mieście, Rafał często pił ich pyszną kawkę, próbowaliśmy różnych przysmaków, cydrów, owoców, które do najtańszych nie należały. Warzywa popularne w Polsce były tam stosunkowo drogie, nawet sałaty. Około 3500 zł. Jakby ktoś chciał się żywić skromniej, to zaoszczędziłby spokojnie z 1000 zł.
  10. Wymiana przebitej opony (450 zł).
  11. Paliwo: najdroższy wydatek, ok. 1700 zł. Robiąc zakupy w Pack&Safe, można otrzymać kupon zniżkowy na benzynę. Stacje benzynowe w większości były czynne tylko do godziny 21, a w małych miejscowościach jeszcze krócej. Po tym czasie istniała możliwość bezobsługowego tankowania i płacenia wyłącznie kartą.
  12. Pamiątki: ok. 500 zł.
  13. Karty telefonowe Vodafone: 220 zł.
  14. Ubezpieczenie: 370 zł.
  15. Szanghaj: 350 zł.

RAZEM: 21 960 zł. Jak na 4,5 tygodnia nie ma tragedii. Wyjazd z założenia nie miał być total budżetowy – pragnęliśmy spróbować niektórych lokalnych przysmaków i odwiedzić kultowe miejsca :). Nie żałujemy pomimo tłumów w Hobbitonie.


Mapa naszej podróży

Całą naszą trasę możesz zobaczyć tutaj (odwiedziliśmy ok. 130 miejsc).


Malutkie podsumowanie

  • 2 osoby + miśkowy szczur,
  • 7000 km campervanem i sporo kilometrów pieszo,
  • 5 tygodni wolności, medytacji, przewartościowania,
  • tysiące cudownych wspomnień i spotkań z naturą, zwierzętami i ludźmi,
  • detoks dla płuc, ale nie tylko,
  • niezapomniane powitania po powrocie i łzy szczęścia,
  • wspaniała odmiana.
Nasze szczurki sprawdzają, co żeśmy zwieźli do domu :).
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments