Maoryska Te Puia i gejzer Pōhutu

TE PUIA WYROZNIAJACE_NABLOGA

Jeszcze przed wyjazdem do Nowej Zelandii obiecaliśmy sobie, że będąc już na miejscu, postaramy się poznać jak najlepiej kulturę maoryską. Marzyliśmy o spotkaniu na żywo jej przedstawicieli, usłyszeniu ich mowy (a przy tym zrozumieniu angielskiego z maoryskim akcentem), zobaczeniu haki peruperu (tradycyjnego tańca wojennego). Okazało się, że mogliśmy to wszystko spełnić, a nawet wiele więcej. Odwiedziliśmy kilka miejsc, gdzie udało nam się spotkać Maorysów (także na ulicach lub przypadkiem gdzieś pod wodospadem), choć jedno z nich szczególnie przybliżyło nam ich kulturę.

Zdawaliśmy sobie sprawę, że wiele z tych miejsc obecnie jest komercyjnych i nastawionych na turystów i zarobki (turystyka to jeden z głównych źródeł dochodu kraju). Dzięki tym miejscom jednak mogliśmy w łatwy sposób choć przez chwilę uczestniczyć w maoryskim życiu, czerpiąc wiedzę na temat ich kultury, języka itd., nawet jeśli był to tylko występ, możliwość przyjrzenia się ich pracy, rozmowom.

Tekst jest częścią cyklu wpisów o Nowej Zelandii z naszego 4,5-tygodniowego road tripa. 🙂

Te Puia

Co powiecie na odwiedzenie wioski Te Puia (niezdobytej fortecy znajdującej się w parku Te Whakarewarewa)? 🙂 Stanowi dom dla maoryskiego Instytutu Sztuki, Rzemiosła i Tkania oraz największego gejzeru na półkuli południowej – Pōhutu.

Trochę informacji praktycznych

Lokalizacja:

Na miejscu znajdują się dwa parkingi, jeden obok wejścia, a drugi oddalony o 5-10 minut.

Mapka doliny: 

Ceny biletów:

Dla odwiedzających przygotowano kilka opcji biletowych:

TE RĀ EXPERIENCE – dzienne zwiedzanie → 60 NZD od osoby

W cenie tego biletu są: całodniowy wstęp do geotermalnej doliny Whakarewarewa, możliwość zobaczenia erupcji gejzera Pohutu, wstęp do nocnego pawilonu z kiwi, wejście do szkoły Wananga (instytut sztuki maoryskiej, gdzie można zaobserwować mistrzów rzeźbiarstwa i tkactwa) oraz wycieczki z przewodnikiem, które odbywają się co godzinę pomiędzy 9:00 a 17:00.

Do biletu można dokupić dodatkową opcję, którą jest pokaz maoryskich tańców, m.in. haki. Koszt to 16 NZD od osoby. Pokazy odbywają się 3 razy dziennie 10:15, 12:15 i 15:15. Czas trwania to 45 minut. Na koncert lepiej zamówić sobie bilety wcześniej. 

TE PŌ EXPERIENCE – nocne zwiedzanie –> 130 NZD od osoby

W cenie biletu są: bankiet z autentyczną maoryską kuchnią (kai) w tradycyjnym stylu w formie bufetu, ceremonia powitalna pōwhiri, kameralny występ kulturalny, nocne zwiedzanie z przewodnikiem geotermalnej doliny w przepięknym świetle, gorąca czekolada pod rozgwieżdżonym niebem. 

Istnieje również możliwość nabycia biletu łączonego TE RĀ+TE PŌ w cenie 170 NZD od osoby.

Czy Te Puia jest warta swojej ceny?

TAK i NIE

Trasa Ngararatuataraspan  która wiedzie przez dolinę porośniętą krzewami manuka i kanuka, ma długość około 1,2 km. Prowadzi ona alejkami między bulgoczącymi basenami błotnymi, parującymi otworami wentylacyjnymi, gorącymi głazami (których można dotknąć i ogrzać sobie dłonie :D) oraz jeziorem Waikaukau.

Niektóre kamienie były naprawdę gorące 🙂
I miło było ogrzać się w ten zimny dzień 🙂
Widoczek na dolinkę 🙂

W niektórych miejscach można zauważyć czerwoną glinę, którą Maorysi zwą kokowai. Jest ona dość istotna dla ich kultury. W dawnych dziejach była suszona, potem kruszona a na końcu mieszana z olejem rekina. Dzięki temu otrzymywano czerwoną farbę. Kolor ten był i jest dalej najczęściej stosowaną barwą wśród Maorysów. Używają jej do malowania tradycyjnych domów, rzeźb czy łodzi.

Te Puia budynek
Czerwony kolor dominuje u Maorysów.
Te Puia rzezba
Jedna z wielu rzeźb, które można spotkać spacerując po dolinie.

Maorysi przywiązują wagę do rzemiosła, stąd przepiękne rzeźby, wzornictwo, także na łodziach, które można podziwiać w Te Puia. Co jakiś czas przerażające rzeźby wystają zza krzaków, by trochę postraszyć :). Niektóre z nich mają w miejsce oczu umieszczone muszle paua.

Rotorua _czółno
Tak wyglądały tradycyjne maoryskie łodzie.
Te Puia rzezba
A tu kolejna rzeźba.

Przechadzając się po Te Pui, można po chwili odnieść wrażenie chodzenia po księżycu – surowy krajobraz z licznymi kraterami, z tymże bucha z nich para i unosi się charakterystyczny zapach siarkowodoru. W kilku zakątkach doliny znajdują się specjalne otwory w ziemi, gdzie przygotowywane są tradycyjne maoryskie posiłki. Jeśli ktoś zdecyduje się na zwiedzanie nocne, będzie mógł doświadczyć smaku potraw gotowanych w tzw. „piecach ziemnych” (hānga polinezyjska tradycja, gdzie potrawy zawijano w liście i gotowano na gorących kamieniach przykrywanych ziemią).

W Te Pui znajduje się także otwór w ziemi z wrzącą wodą nazywany tuatara na cześć starożytnej nowozelandzkiej jaszczurki (hatterria), która jest jedyną ocalałą z linii rodowej tak starej jak pierwsze dinozaury. O wyglądzie jaszczurki tworzy jednak odrębną linię ewolucyjną lepidozaurów – sfenodontów. W przypadku gotowania w tym otworze stosuje się lniane kosze ingo, które zanurza się w jego gorących wodach :).

A to własnie tuatara.

Największy gejzer na półkuli południowej

Do największych atrakcji Te Pui można zaliczyć na pewno gejzer Pōhutu. Wybucha on 2 razy na godzinę a jego wysokość może sięgać 30 metrów (zazwyczaj między godziną 11 a 12, choć to nie reguła). Pōhutu oznacza „ciągłe chlapanie”. I rzeczywiście, non stop woda sobie pluska z krzemionkowych tarasów i stalaktytów, które utworzyły się pod gejzerem. Podczas erupcji gorąca woda tworzy niesamowite wodne przedstawienie. 

Można ją oglądać z kilku punktów widokowych. Polecamy jednak jak najbliżej. Nam nie było dane zobaczyć go w pełnej okazałości (pomimo że byliśmy po godz. 11), ale erupcja, na którą cierpliwie czekaliśmy z dobre 30 minut, była niesamowita. Opłacało się! Jego erupcje mogą trwać długo, ta, której byliśmy świadkiem trwała kilkanaście minut. Na końcu wpisu umieściliśmy filmik, w którym możecie obejrzeć moment wybuchu gejzera.

Te Puia gejzer widok
Gejzer widziany z platformy widokowej.
Gejzer Pōhutu.
Te Puioa Pimpur
Pimpur też czekał na wybuch gejzera 🙂
Te Puia tarasy
Krzeminkowe tarasy pod gejzerem.
Nie wiemy czy nie robiły one nawet większego wrażenia niż sam gejzer 😛

Ciekawostka: 15 lat temu Pōhutu wybuchał ponad 250 dni ;). Słyszeliśmy, że groziła mu utrata mocy ze względu na liczne otwory w ziemi, za pomocą których mieszkańcy wykorzystywali geotermalne zasoby. Powstał program zamykania otworów, który uratował gejzer. Pōhutu to nie jedyny gejzer w tym regionie – jest to cały kompleks, w którym liczne gejzery mają wpływ na siebie.

Pawilon Kiwi

Na terenie Te Puia znajduje się również mały budynek, w którym można znaleźć najbardziej rozpoznawalnego ptaka Nowej Zelandii – kiwi 🙂 Na temat tego niezwykłego stworzenia napisaliśmy osobny artykuł.

W pawilonie znajdują się dwa osobniki: Kiritehere (samiec) i Marokopa (samica). Są to kiwi brązowe. Oprócz samych zwierząt znajduje się tam wiele ciekawych banerów, na których można przeczytać ciekawostki o tym ptaku.

Pokaz pieśni i tańca Maorysów

Tych, którzy zdecydują się na wykupienie dodatkowej opcji, zawierającej występ kulturalny, czeka naprawdę niesamowicie ciekawe przedstawienie.

Niedaleko wejścia głównego znajduje się kompleks kilku tradycyjnych budynków, z czego największy Rotowhio Marae (marae to tradycyjne domy spotkań), udekorowany pięknymi rzeźbami z pomalowanego na czerwono drewna, jest miejscem spotkań, w którym odbywa się spektakl.

Zanim weszliśmy wejść do mare, odbyliśmy pōwhiri, czyli tradycyjne maoryskie powitanie, które ma na celu sprawdzić czy przychodzący goście są przyjaciółmi czy wrogami. Pierwotnie był używany do rzucenia wyzwania odwiedzającej drużynie i poznania ich zamiarów. Chociaż pōwhiri ma podstawową strukturę, to w zależności od okazji stosuje się jego różne warianty. Pōwhiri zwykle obejmuje wero (wyzwanie) od wojownika i karanga (powitanie) od hostii. Potem następuje whaikōrero (powitalne przemówienia). Po przemówieniach często śpiewane są waiata (piosenki), a następnie goście (hongi) – zaciskają razem nosy w tradycyjnym maoryskim pozdrowieniu.

Jak to wygląda w praktyce?

Prowadzący bardzo dokładnie wyjaśnia całą procedurę oraz wybiera z tłumu osobę, która będzie przedstawicielem grupy, przywódcą. Pōwhiri rozpoczyna się od śpiewu dochodzącego z dużego budynku. Wojownicy i kobiety Maorysów wychodzą na teren przed wejście, a jeden z wojowników wykonuje gwałtowne ruchy i podchodzi do przywódcy grupy, która przyszła. Pod nogami kładzie mu paproć, a ten, jeśli ją podniesie, sugeruje, że przychodzi w pokoju, a jeśli nie, cóż… ;). My na szczęście przyszliśmy w pokoju.

Po oficjalnym powitaniu grupa podąża za przywódcą do wnętrza budynku. Jest on udekorowany pięknymi czerwonymi rzeźbami, a na suficie znajdują się panele z namalowanymi czarno-białymi wzorami. Po zajęciu miejsc gospodarz bardzo szczegółowo wyjaśnia zwyczaje Maorysów, a po chwili zaczyna się występ.

Dla Maorysów bardzo ważne jest zacieśnianie więzi, otwarcie pokazują swoją kulturę i chcą się nią dzielić. Dlatego też integrowali się z grupą (nami) i zapraszali na scenę, gdzie dziewcząt nauczono podstaw tańca poi (Pati spróbowała :D), natomiast chłopaków wojennego tańca haka peruperu (w lekko zmienionej formie). Odbyły się także pokazy lokalnych zabaw z towarzyszeniem pieśni. Mężczyźni prezentowali również umiejętności posługiwania się tradycyjną bronią z ich słynnym wykrzywianiem twarzy, które ma na celu przestraszyć przeciwnika.

HAKA – taniec, który pozostaje w pamięci

Haka jest to tradycyjny, rytualny taniec połączony ze śpiewem, który jest wykonywany w rejonie Oceanu Spokojnego, a szczególnie w Nowej Zelandii przez Maorysów. Sama nazwa haka oznacza wśród ludów polinezyjskich każdy taniec, lecz cały świat najbardziej kojarzy hake peruperu, zwaną haką wojenną.

Była ona wykonywana przez wojowników, przed każdą bitwą, miała pokazać siłę oraz wolę zwycięstwa, przestraszyć a czasami nawet odstraszyć przeciwnika. Nowozelandzka drużyna rugby All Blacks wykonuje hakę przed każdym meczem, by wzbudzić niepokój w przeciwnikach.

Innym rodzajem haki jest poi (Patrycja, jak wspomnieliśmy wyżej, miała okazję się jej uczyć). Jest to taniec wykonywany przez dziewczęta i młode kobiety połączony ze śpiewaniem oraz rodzajem żonglowania kulami lub pomponami na sznurku. Ten rodzaj tańca jest formą podziękowania.

Haka wykonywana jest również na nowozelandzkich weselach i jest wyrazem szacunku dla pary i ich gości oraz podkreśla wyjątkowość tej okazji. Na weselach do spektaklu mogą również dołączyć kobiety.

Ale skąd tak naprawdę wywodzi się tak ogromny szacunek do tańca i śpiewu wśród Maorysów?

Czas na legendę :).

Głosi ona, że maoryski bóg słońca Tama-nui-te-ra i jego żona Hine-raumati, która jest personifikacją lata, mieli syna o imieniu Tane-rore.

W gorące letnie dni tańczył on dla swojej matki, powodując drgania powietrza. Te delikatne szybkie ruchy były fundamentem całej haki. Taniec ten był formą celebracji życia i dlatego Maorysi, również ci współcześnie, od najmłodszych lat uczą się różnych rodzajów haki i podchodzą do tego bardzo poważnie. .

Czy wobec tego to przedstawienie było warte dodatkowych pieniędzy? Według nas tak i powtórzylibyśmy to jeszcze raz. Pomimo że występ jest komercyjny i nastawiony na turystów, to widać w nim zaangażowanie aktorów występujących na scenie. Wykonują oni hakę emocjonalnie i z pełnym zaangażowaniem, co wzbudza w odbiorcy poczucie autentyczności.

Podczas naszego pobytu udało nam się zobaczyć hakę na żywo jeszcze raz, całkowicie przypadkowo. Było to, gdy szliśmy już końcowym odcinkiem szlaku Tongariro Alpine Crossing. Pewien nowozelandzki przewodnik wykonywał dla kilkuosobowej grupy najsłynniejszą hakę Ka Mate. Korzystając z okazji, zwolniliśmy, by posłuchać i obejrzeć to niesamowite przedstawienie.

Haka Ka Mate została napisana w 1820 roku przez maoryskiego wodza Te Rauparaha, a brzmi ona tak:

Maoryski

Ka mate! ka mate! Ka ora! ka ora!Ka mate! Ka mate! Ka ora! Ka ora!
Tēnei te tangata pūhuruhuru
Nāna nei i tiki mai, whakawhiti te rā
A, hupane! A, kaupane!
A, hupane! A, kaupane!
Whiti te ra!
Hī!

Polski

Mogę umrzeć! Mogę umrzeć! Mogę żyć! Mogę żyć!Mogę umrzeć! Mogę umrzeć! Mogę żyć! Mogę żyć!
Tam stoi kudłaty człowiek,
który może spowodować wschód słońca
Jeden krok do góry! Drugi krok do góry!
Jeden krok do góry! Drugi krok do góry!
Słońce wzeszło!
Hī!

Zafascynowani przedstawieniem przewodnika zapytaliśmy się go, w jakich okolicznościach powstała owa haka. Oto, co dowiedzieliśmy się od niego:

Te Rauparaha pewnego dnia podczas tzw. „wojen muszkietowych” uciekał przez góry. Ścigali go biali ludzie, którzy w opinii Maorysów byli kudłaci, a ponieważ w tamtych czasach Nowozelandczycy byli mało owłosieni, europejscy kudłacze po prostu ich przerażali. Te Rauparaha wiedział, że pojmany zginie (ka mate), lecz z całych sił wierzył, że zdoła ocaleć (ka ora). Gdy udało mu się uciec, wzeszło słońce a haka ka mate stał się ogólnie śpiewaną pieśnią wojenną, która miała sygnalizować wrogowi, że Maorysi są niepokonani i niezniszczalni.

Miejsca w Nowej Zelandii gdzie można obejrzeć występy Maorysów

New Zeland MĀORI Aarts and Crafts

Te Puia w swoim repertuarze posiada jeszcze jedno bardzo ciekawe miejsce. Znajduje się po prawej stronie od wejścia głównego w niewielkim niewyróżniającym się domku, który był przez wielu omijany. W tym obiekcie mieści się Nowozelandzki Instytut Sztuki i Rzemiosła Maorysów, a wejście do niego zawiera się w cenie biletu.

Historia instytutu zaczyna się w latach 20 XIX wieku. W 1907 roku w Nowej Zelandii została przyjęta ustawa Tohunga, która w znaczny sposób uosabiała asymilacje Maorysów oraz w wielu dziedzinach stała się dla nich punktem zwrotnym. W 1926 roku dzięki pracy Tā Apirana Ngata, który był posłem do parlamentu wschodniego Maorysów, uchwalono ustawę, dzięki której powołano do życia w Rotorurze szkołę rzeźbienia.

Nadejście II wojny światowej i recesja gospodarcza sprawiły, że pod koniec lat 30. XIX wieku szkoła została zamknięta. Do ponownego otwarcia potrzeba było nowej ustawy i 30 lat. W 1967 roku oficjalnie utworzono New Zealand Maori Arts and Crafts Institute. Jego głównym założeniem było skupianie się na utrwalaniu maoryskiej sztuki i rzemiosła.

NZMACI wraz Te Puią są chyba największą atrakcją kulturalną Nowej Zelandii. Sam instytut ma charakter charytatywny, a wszystkie nadwyżki pieniężne z uzyskanej działalności turystycznej są inwestowane w rozwój kultury Maorysów.

Wchodząc do budynku instytutu, nie wiedzieliśmy tak naprawdę, czego się spodziewać. Po przekroczeniu progu od razu rzuciły się nam w oczy zawieszone na ścianach rzeźby. Sama przestrzeń budynku jest zorganizowana w bardzo ciekawy sposób. Oczywiście oprócz dzieł i tabliczek informacyjnych na temat instytutu i samych Maorysów, można przejść się po platformach, z których widać pracownie i Maorysów tworzących niesamowite dzieła ich sztuki.

Znajduje się tu sala, gdzie wyrabia się biżuterię i różne przedmioty z kamienia i kości. Idąc dalej, dochodzi się do pracowni rzeźbiarzy. Z góry mogliśmy obserwować mozolną pracę człowieka z kawałkiem drewna. Nie widzieliśmy, by używane były tu nowoczesne narzędzia, wszystko odbywało się za pomocą młotka i dłuta. Widok pracujących na dole ludzi i tworzących te piękne dzieła naprawdę nas zachwycił.

Te Puia rzezbiarz

Myśleliśmy już, że nie znajdziemy tu nic więcej, co przebije ten widok, lecz schodząc schodami w dół, dotarliśmy do miejsca, które chyba najbardziej oczarowało Patrycję,a była to pracownia tkactwa. To tu kobiety cierpliwie, używając tradycyjnych metod, tworzyły oszałamiające ubrania Maorysów. Udało nam się również porozmawiać z jedną z tkaczek, która opowiedziała nam, w jaki sposób z użyciem jeszcze niewysuszonych traw (suche się nie nadają) tworzą stroje oraz przyrządy użytku domowego

Te Puia pracownia tkactwa
Pracownia tkactwa.
Z takiej własnie trawy...
Te Puia stroje
...tworzą takie cuda.

Na końcu instytutu znajduje się sklep z pamiątkami, gdzie można zakupić oryginalne ręcznie wykonane dzieła uczniów. Ceny niektórych produktów były naprawdę zatrważające, lecz gdy spojrzy się z drugiej strony na misterię, kunszt i precyzję wykonania tych rzeczy, można zrozumieć dlaczego tyle kosztują.

Filmik 🙂

Ok, dlaczego w takim razie pomimo tych wszystkich wspaniałych rzeczy, których się dowiedzieliśmy i zobaczyliśmy, śmiemy również twierdzić, że to miejsce może nie zadowolić wszystkich? Jeśli ktoś przyjechał tu specjalnie, by zobaczyć geotermalne cuda i nie interesuje go maoryska historia, kultura i sztuka (może widział to już wcześniej) może odczuć pewien niedosyt. Oczywiście mamy tu wspaniały gejzer i to jest chyba jedyna niesamowita geotermalna atrakcja. Resztę, jak bulgoczące błota, dymiące dziury w ziemi czy ciepłe kamienie, na których można usiąść, można zobaczyć za darmo np. w parku Kuirau albo w kilku innych atrakcjach wokół miasta.

Polecamy Te Puię wszystkim, którzy oprócz bulgoczącej wody i ciepłej pary chcą dowiedzieć się wartościowych rzeczy o kulturze i sztuce Maorysów :).

Legenda na koniec 🙂

Fajna legenda, na podstawie której powstała książka Jeździec Wielorybów, a potem film o tym samym tytule, gdzie 13-letnia Keisha Castle-Hughes stała się najmłodszą nominowaną do Oscara aktorką za rolę pierwszoplanową. Uwaga – film kradnie serca :).

Legenda maoryska opowiada historię przodka Paikei, który podróżował do nowego życia w Nowej Zelandii na grzbiecie wieloryba Tohorā. Historia przedstawia duchową więź między światem ludzkim i naturalnym oraz potencjał ujawniony, gdy natura jest szanowana, a nie wykorzystywana.

Paikea był najmłodszym i ulubionym synem wodza Uenuku z wyspy Mangaia na obecnych Wyspach Cooka. To faworyzowanie sprawiło, że starsi bracia Paikei byli niezwykle zazdrośni. Spiskowali, by zabić brata podczas połowów na morzu i powiedzieć Uenuku, że utonął. W noc poprzedzającą podróż Paikea udawał, że śpi i podsłuchał swoich braci. Będąc daleko w morzu, Paikea udaremnił ich plan, celowo zatapiając czółno i topiąc swoich braci.

Dryfując w wielkim oceanie, Paikea przywarł do deski czółna i czekał na własną śmierć. To wtedy pojawił się wieloryb Tohorā i podniósł Paikeę na swoich wielkich plecach na południe do Nowej Zelandii, do osady Whangara na północ od dzisiejszego Gisborne. Tutaj Paikea rozpoczął nowe i dostatnie życie. Wiele lat później jeden z synów Paikei, Tahupotiki, udał się dalej na południe i został założycielem wielkiego plemienia Ngāi Tahu z Wyspy Południowej. To z Tahupotiki i Paikea pochodzą Ngāi Tahu i Ngāti Kuri z Kaikōury.

Słowniczek kilku pojęć maoryskich

Mana: esencja duchowa, moc psychiczna i umieszczone jako prestiż.

Ariki: Oznacza pierworodnego mężczyznę lub kobietę z wysokiej rangi rodziny przywódczej.

Atua: Jest istotą lub stworzeniem, które objawia świat duchów.

Haka: jest tradycyjnym i dobrze znanym tańcem wyzwania i powitania. Osoba wykonująca Haka będzie jednocześnie wykonywać intonowanie i taniec.

Karakia: Zazwyczaj intonowanie, zaklęcia i „modlitwy” rozmawiają z bogami. Zazwyczaj wykonywali je w dużej mierze i regularnie kapłani Maorysów, ale każdy może je wykonywać w życiu codziennym.

Tiki Wananga: bóg używany do rytuałów. Tylko kapłani lub desygnowani mogli ich używać.

Mauri: Iskra życia lub zasada dla całego życia. Wszystko w życiu ma Mauri, jest chronione, wzmacniane, a jeśli osłabnie, iskra i istota umrą.

Noa: była czynnością wykonywaną w celu usunięcia tapu, aby osoba uwolniła się od ograniczeń tapu.

Pakeha: Osoby, które nie pochodzą od Maorysów, zwykle pochodzą z Wielkiej Brytanii. Tangata Whenua: Mieszkańcy ziemi odnoszą się konkretnie do Maorysów.

Tapu: jest początkiem słowa tabu. Odnosi się do czegoś, co jest święte i podlega ograniczeniom religijnym. Nie wolno im przeszkadzać, a czasem nawet mówić na głos. Jest dziedziczony z twojego dziedzictwa i statusu wśród społeczności. Ludzie urodzeni w wyższych klasach mają więcej tapu.

Rangatira: Jest osobą dobrze wychowaną i o wysokiej naczelnej linii. Mogą być kobietami lub mężczyznami i stać się przywódcą plemienia.

Iwi: duża grupa ludzi, którzy są potomkami tego samego przodka, oznacza plemię.

Waka: są kajakami Maorysów, mogą być małe do bardzo dużych. Są głównym kręgosłupem opowieści przodków Maorysów z powodu podróży nad wodą do Nowej Zelandii.

Wairua: jest duchem lub duszą człowieka. Twój duch w mitologii Maorysów może opuścić twoje ciało na czas i wędrować.

Zwrot “Kia ora”: z języka maoryskiego w dosłownym tłumaczeniu oznacza “bądź zdrowy”, jest rodzajem pozdrowienia jak w angielskim “cheers”, “hi/hello”. Może być także użyte jako wyraz wdzięczności, pożegnania, “ora” użyte jako rzeczownik oznacza “życie, zdrowie, witalność”.

Co znaczy dla Maorysów bycie “kiwi”?

W tym znaczeniu obywatel Nowej Zelandii (w tym Maorysi). Mamy trzy rodzaje kiwi: kiwi bird (ptak nielot), kiwi fruit (owoc), Kiwi (człowiek). Jeśli chodzi o Kiwuchów (tak ich sobie nazwaliśmy) to są to ludzie bardzo sympatyczni, przyjacielscy, skorzy do pomocy, towarzyscy (lubią zagadywać nie oczekując odpowiedzi, np. “Hi! How are you?”). Bycie Kiwi to zaszczyt. Nie ma w ich słowniku takiego słowa jak “pośpiech”, na wszystko przyjdzie czas, jak to często mówią “no worries”. Dlatego też nie patrzcie na czas przyjazdu autobusu na przystanku ;). Nie zadziwiło nas to, że Kiwuchy uwielbiają zajęcia i pracę na łonie natury, mieszkać w przyczepach campingowych (poznaliśmy takiego świruska). Przecież w tym kraju żyje więcej owiec i krów :D.

Ciekawe linki o mitologii maoryskiej

A jeśli interesuje Was mitologia maoryska (by już nie przedłużać), załączamy 2 linki do poczytania: mitologia maoryska oraz maoryscy bogowie.

Dzięki za przeczytanie i obejrzenie filmiku! Mamy nadzieję, że opowieść Wam się spodobała. Do zobaczenia w następnym wpisie 🙂.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments