Tongariro Alpine Crossing – w krainie Mordoru

TONGARIRO

Planując podróż po Nowej Zelandii, marzyliśmy o zobaczeniu kilku miejsc z filmu Władca Pierścieni. Pierwszym z nich był plan filmowy Hobbitonu, o którym możecie poczytać tutaj. Kolejnym marzeniem było przejście Mordoru i ujrzenie Orodruiny, czyli sławetnej Góry Przeznaczenia. Aby to zrealizować, wybraliśmy się na 20-kilometrowy trekking po Tongariro Alpine Crossing. Szlak ten zalicza się do najpiękniejszych jednodniowych trekkingów na świecie. Trasa, która zaczyna się na zielonych wzgórzach, z minuty na minutę zmieniała się w powulkaniczny krajobraz, gdzie coraz trudniej znaleźć jakiekolwiek życie (udało nam się raz znaleźć żółty kwiat! :)). Nie dziwota, że to właśnie miejsce Peter Jackson wybrał na Mordor.

Tekst jest częścią cyklu wpisów o Nowej Zelandii z naszego 4,5-tygodniowego road tripa. 🙂

Najstarszy Park Narodowy w Nowej Zelandii

Pierwsze plany utworzenia Parku Narodowego Tongariro pojawiły się już w 1886 r., kiedy to miejscowy wódz, Ngati Tūwharetoa, chciał uchronić góry przed sprzedażą ich w ręce europejskich osadników. W 1987 r. szczyty gór Tongariro, Ngauruhoe i części góry Ruapehu, zostały przekazane koronie brytyjskiej pod warunkiem ustanowienia tam obszaru chronionego.

Obszar, na którym znajdowały się te góry (26,4 km2), był niestety zbyt mały, by ustanowić park narodowy na wzór Parku Yellowstone, dlatego zdecydowano się na zakup dodatkowych ziem i powiększenie terenu ochronnego do 252,13 km2. I tak w 1894 r. rząd Nowej Zelandii uchwalił ustawę o Parku Narodowym Tongariro.

Park na przestrzeni lat powiększał się i obecnie zajmuje powierzchnię 786.23 km2. Od 1990 r. jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a w 1993 r, UNESCO wpisało go na listę dziedzictwa kulturalnego.

Tongariro Alpine Crossing – informacje podstawowe

Szlak prowadzący ścieżkami Mordoru jest oficjalnie jednokierunkowy, rozpoczyna się z parkingu na Mangatepopo Rd. Od 2017 r. na parkingu przy wejściu oraz całej drodze Mangatepopo obowiązuje 4-godzinne ograniczenie parkowania, dla tych, którzy chcieliby tylko na chwilę wejść na szlak.

Do przejścia całego odcinka liczącego 19,4 km potrzebne jest 6-8 godzin. Istnieją dwie opcje zaparkowania swojego samochodu. Pierwsza z nich to pozostawianie go w okolicznych miasteczkach Whakapapa Village, National Park Village, Turangi, Taupo, Ohakune czy Raetihi. Kursują z nich połączenia wahadłowe.

My wybraliśmy inną opcję, którą polecamy. Samochód zaparkowaliśmy na parkingu Ketetahi. Znajduje się na samym końcu Tongariro Alpine Crossing:

Aby dostać się do punktu startowego przy Mangatepopo Rd., skorzystaliśmy z usług Tongariro Expeditions, jednego z kilku przewoźników, który oferuje różne opcje podróży, dla tych, którzy chcą zobaczyć krainę Mordoru. Cena za osobę to 35 NZD i wliczony jest w nią też parking. Bilety kupowaliśmy z wyprzedzeniem online by mieć pewność, że nie zabraknie dla nas miejsca, choć i tak ze względu na pogodę przekładaliśmy 2 razy naszą podróż i nie było problemu ze zmianą rezerwacji. Sama podróż do parkingu przy Mangatepopo Rd. trwa ok. 30 min., a przewoźnik oferuje różne godziny odjazdu. My jechaliśmy o godzinie 7:30.

Tongariro Alpine Crossing - szlak

Tongariro Alpine Crossing - poziomica
A tak wygląda cała trasa na poziomicy

Jak już wspominaliśmy, cała trasa liczy 19,4 km i pomimo że w sezonie wysokim na szlaku może znajdować się ponad 1000 osób, nie można zapominać, że jest to szlak wysokogórski. Na trasie nie ma punktu, gdzie można zakupić wodę lub prowiant. Nie trzeba za to martwić się o toalety. Na całej trasie znajduje się aż 8 punktów, gdzie można pójść za potrzebą bez konieczności chowania się za skały, bo jak to widniało na naszym bilecie od przewoźnika Tongariro Expeditions: „Please don’t shit behind the rocks” :D.

Tongariro Alpine Crossing_toalety
Tak wkomponowane w otoczenie toalety są prawie niemożliwe do zobaczenia z oddali.

Toalety w każdym z punktów są bardzo dobrze wkomponowane w otoczenie i naprawdę czyste. Nie ma w nich tylko papieru toaletowego, więc warto mieć jakieś chusteczki ze sobą.

Tongariro Alpine Crossing wymaga do przejścia względnie dobrej pogody, często nawet podczas słonecznego dnia na szczytach może wiać silny wiatr. Gdy warunki pogodowe są trudne, przewoźnicy odwołują kursowanie busów, dlatego radzimy bacznie obserwować prognozę pogody, gdy ta zmieni się drastycznie podczas wędrówki. Do pewnego momentu szlaku można zawrócić i zadzwonić do przewoźników, a ci przyjadą na początek szlaku, by odebrać taką osobę.

Początek naszej trasy.

Gdy rozpoczynaliśmy wędrówkę doliną, pogoda niestety nas nie rozpieszczała, a chmury mocno ograniczyły widoczność. Pierwsza część szlaku jest dość łatwa, trwa ok. 1h i wiedzie z Mangatepopo do uroczego wodospadu Soda Spring. To tam po raz pierwszy mijaliśmy duże rumowiska lawy, a krajobraz zaczął przypominać Mordor z Władcy Pierścieni.

Po minięciu wodospadu zaczyna się już cięższy trekking. Prowadzi on dość stromą ścieżką, która wiedzie do płaskowyżu u stóp Jacksonowej Góry Przeznaczenia, czyli do czynnego wulkanu Ngauruhoe. W tym miejscu pogoda płatała nam figle, ale dzięki temu krater wyłaniał się mistycznie z płynących powoli chmur.

Tongariro Alpine Crossing_początkowa droga
Widocznośc na początku trasy nie była za dobra.
Tongariro Alpine Crossing_osniezony szczyt
Choć po jakimś czasie zaczęły się pojawiać pierwsze widoki 🙂
Tongariro Alpine Crossing_powulkaniczny krajobraz
Przez większość trasy towarzyszył nam powulkaniczny krajobraz.
Tongariro Alpine Crossing_Selfie
Nie mas to jak selfie na trasie 🙂
Tongariro Alpine Crossing_Soda Spring
Soda Spring

Ngauruhoe

Ngauruhoe jest najmłodszym stożkiem erupcyjnym kompleksu Tongariro i znajduje się pomiędzy dwoma innymi czynnymi wulkanami: TongariroRuapehu.

Tongariro Alpine Crossing_Góra Przeznaczenia
Przy Soda Spring zaczęła się nam ukazywać "Góra Przeznaczenia"
A po jej drugiej stronie dwa pozostałe wulkany

Jego wysokość to 2 291 m n.p.m. i niestety od 2018 roku nie można już na niego wchodzić. Miejsce to, jak wiele w Nowej Zelandii, jest miejscem świętym dla Maorysów (tapu), dlatego prosi się przejezdnych do uszanowania kultury i tradycji ludu kraju białej chmury. O Maorysach pisaliśmy więcej tutaj.

Ciekawostka: sceny do Władcy Pierścieni nie były kręcone na zboczach Ngauruhoe. Peter Jackson nie otrzymał pozwolenia na wejście na maoryskie tereny święte (tapu) i musiał wykorzystać do swojego filmu zbocza sąsiadujących wulkanów.  

Ngauruhoe w XX w. wybuchał 45 razy. Ostatnie erupcje miały miejsce w latach 1973-1977. W styczniu 1973 r. wulkan wyrzucił rozpalone do czerwoności bloki lawy, a jego aktywność trwała przez prawie 13 miesięcy. W latach 1974-1975 Ngauruhoe wyrzucił z siebie bloki popiołu na odległość 3 km. Podczas ostatniej, bardzo gwałtownej erupcji gazy wydostawały się z krateru przez kilka godzin, co spowodowało wytworzenie się kłębiących chmur popiołu, które unosiły się na wysokości do 13 km nad kraterem. Kolumna zwaliła się na zbocza, tworząc lawiny popiołu i scori, które przetaczając się, pozostawiły po sobie ślady gruzów.

Historia jednej erupcji i ludzi, którzy to przeżyli

19 lutego 1975 r. podczas erupcji niedaleko wulkanu znajdował się strażnik parku Herb Spannagl, który oprowadzał wycieczkę szkolną. Gdy byli w połowie drogi do Czerwonego Krateru, usłyszeli huk, a chwilę potem zobaczyli ogromną chmurę pyłu i kamieni, która pędzi po północnym zboczu krateru, miejscu podziwianym przez nich 20 min. wcześniej. Erupcja goniła erupcję, a każda z nich trwała ok. minuty. Z minuty na minutę wulkan stawał się coraz bardziej aktywny, a wiatr, który nagle zmienił kierunek, przyniósł ze sobą spadające kamienie. 

Spadały one blisko grupy. Niektóre z nich eksplodowały po zderzeniu z ziemią, rozrzucając w każdym kierunku ostre odłamki. Herb zdawał sobie sprawę, że nie wrócą już drogą, którą przyszli, dlatego pogonił wszystkich w kierunku centralnego krateru znajdującego się ok. 3,7 km od Ngauruhoe. Po dotarciu tam, usłyszeli wybuch, a po chwili podmuch wiatru przewrócił wszystkich.

Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale tej przygody na pewno nie zapomną do końca życia.

Ostatnie mniejsze wybuchy Ngauruhoe miały miejsce w 1977 r. i od tego czasu wulkan cały czas pozostaje w uśpieniu i nikt nie wie, kiedy wybuchnie po raz kolejny.

Maoryska legenda

Oczywiście z samym wulkanem wiąże się pewna ciekawa maoryska legenda i brzmi ona tak:

Pewnej zimy podczas wspinaczki na Ngauruhoe maoryskiego najwyższego kapłana Ngātoroirangi złapała zamieć śnieżna. Przerażony sytuacją, zaczął się modlić do swoich sióstr zamieszkujących w Hawaiki (jest to mityczna maoryska kraina, skąd wywodzą się ludy polinezyjskie), aby przysłały mu ogień i uratowały przed zamarznięciem. Płomienie, które wysłały, pojawiły się początkowo na Białej Wyspie, potem w Rotorurze i Taupo, a na samym końcu wybuchły pod stopami Ngātoroirangi .

Właśnie dlatego Maorysi przypisują całą wulkaniczną aktywność w Aotearoa (Nowa Zelandia) Ngātoroirangi, lecz nie jest to przekleństwo a błogosławieństwo tej ziemi.

Dalsza część trasy i Red Crater

Po minięciu Ngauruhoe czekał nas krótki, 15-minutowy, spacer po płaskowyżu, który iście przypomina marsjański krajobraz.

Tongariro Alpine Crossing_Płaskowyz
Płaskowyż pod Ngauruhoe
Tongariro Alpine Crossing_Ngauruhoe i jezioro
Widok na wulkan Ngauruhoe i jezioro u jego podnóża

Na końcu dolinki zaczyna się intensywne podejście na Red Crater Ridge, który jest najwyższym punktem na całej trasie (1886 m.n.p.m.).

Tongariro Alpine Crossing_Widok z podejscia na Red Crater
Widok z podejscia na Red Crater

Podejściu na krater towarzyszą niesamowite widoki, ale dopiero po dotarciu na samą górę oczy mogą naprawdę doznać obłędu. Rozpościera się stamtąd 360-stopniowa panorama na cały Tongariro National Park. Góra Przeznaczenia na wyciągnięcie ręki, obok niej wulkan Ruapehu, kolorowe jeziorka z największym zwanym Emerald Lake, czy też oczywiście cały Red Crater.

Red Crater

Red Crater jest jednym z wielu aktywnych kraterów na szczycie Mt. Tongariro, ostatni raz wybuchł w 1850 r. W jego wnętrzu, jak też w kilku innych miejscach na trasie, można zaobserwować fumarole, czyli otwory z których wydobywają się siarkowodorowe wyziewy.

Najbardziej obleganym punktem przez osoby przechodzące trasę Tongariro Alpine Crossing jest miejsce, z którego świetnie widać 3 jeziorka u podnóża Czerwonego Krateru. Kolor ich jest nadzwyczajny i niesamowicie kontrastują z krajobrazem Mordoru

Wszystkie jeziorka, które znajdują się na trasie są również święte (tapu) dla Maorysów, dlatego prosi się turystów aby do niech nie wchodzili, nie dotykali tafli wody oraz by nie myli w nich rąk.

Tongariro Alpine Crossing_Widok na jeziora
Chyba najczęściej fotografowany widok na szlaku 🙂

Coś do śmiechu: polecamy kanapkę z jajkiem nad “pachnącym” jajem jeziorem Emerald Lake ;). Smakowało idealnie ;).

Tongariro Alpine Congariro Alpine Crossing_Podczas pracyrossing_Podczas pracy
Złapany podczas pracy 🙂
Tongariro Alpine Crossing_Jezioro i wulkan
Fumarole, których jest tam naprawdę sporo nadawały powietrzu charakterystyczny zapach 😉

Końcowy odcinek trasy

Pozostawiając za sobą 3 jeziorka i idąc jakieś 20 min. po praktycznie płaskim terenie, dochodzi się do największego jeziora w okolicy wulkanów – Blue Lake. Jak sama nazwa wskazuje, ma cudnie niebieski kolor, który potrafi zachwycić. Stanęliśmy również na rzut okiem na Red Crater i z tej strony prezentował naprawdę wyśmienicie.

Tongariro Alpine Crossing_Blue Lake z oddali
Blue Lake z oddali
Tongariro Alpine Crossing_Blue Lake
Blue Lake z bliska

Oddalając się od Blue Lake, droga zaczyna się coraz bardziej wznosić i po ok. godzinie wędrówki opuszcza się dolinę Mordoru, a oczom ukazuje się Ketetahi Shelter, gdzie można chwilę odpocząć i przygotować się na najbardziej żmudną część trasy

Przy chatce kamienista kraina zmienia się w zbocza porośnięte kępami traw i tu po raz pierwszy ujrzeliśmy jakiegoś ptaka.

Samo zejście do miejsca, z którego wyruszyliśmy busem z Tongariro Expeditions zajmuje ok. 2h. Trasa nie jest trudna, lecz żmudna. Prowadzi zygzakową ścieżką w dół i ciągnie się naprawdę niemiłosiernie do gęstego lasu, z którego wychodzi się na asfaltową drogę prowadzącą na parking.

Tongariro Alpine Crossing_Szlak koncowy_2
Te zygzaki ciągną się naprawdę w nieskończoność

Krótki filmik z trasy

Kilka wskazówek dotyczących trekkingu po Tongariro Alpine Crossing

  • Weź ze sobą odpowiednią ilość wody 1,5-3 litry oraz prowiant, na szlaku nie ma żadnego sklepu.

  • Pamiętaj o odpowiednim ubraniu: wygodne buty trekkingowe i plecak to podstawa, odzież termoaktywna, ciepły sweter czy kurtka przeciwwiatrowa to dobry pomysł, bo temperatura na szczytach nawet w lato może wynosić 0-5 stopni Celsjusza.

  • Zabierz ze sobą płaszcz przeciwdeszczowy, dobrym pomysłem będą również rękawiczki, czapka/opaska.

  • Latem warto pamiętać o kremie przeciwsłonecznym czy okularach, pomogą chronić przed szkodliwymi promieniowaniami UV (nad NZ jest dziura ozonowa).

  • Jeśli wybieracie się tam zimą, nie zapomnijcie o rakach i czekanie, bo bywa tam bardzo ślisko.

  • Zabierz chusteczki higieniczne lub papier toaletowy na wszelki wypadek.

Dzięki za przeczytanie i obejrzenie filmiku! Mamy nadzieję, że opowieść Wam się spodobała. Do zobaczenia w następnym wpisie 🙂.

Zapraszamy także na naszego Instagrama oraz Facebooka, gdzie piszemy troszkę mniej poradnikowo, a bardziej od siebie ;).

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments